PG uwijała się w kuchni cały tydzień-między zajęciami a innymi mega-giga ważnymi sprawami do załatwienia,które absolutnieniemogązostaćniezałatwionedowigilii. Upiekła mięsa, upierniczyła się przy robieniu pierników,stała nad bigosem z grzybami, lepiła uszka, zrobiła zakupy prowiantu dla wojsk wszystkich krajów Unii Europejskiej, a następnie poupychała to w szafkach i lodówce, niejednokrotnie przy użyciu kolana. W końcu posprzątała dom, ubrała choinkę i napisała wczorajszą notatkę.A dziś...niedziela...spacer przez piękny las, lampka airkoniaku, książka...po 15 usiadła przed wielkim internetem, zrelaksowana, spokojna,pogodna i włączyła gg. Z drugiego końca kraju padło pytanie w kontekście przedświątecznych przygotowań:
- A Ty, co działasz?
i w tym momencie uruchomiła się w Gadule spirala przedświątecznej paniki.
Nic.
NIC-brzmiała odpowiedź. PG poczuła,że tak nawet nie wypadaodpowiadać,że jeśli nie musi to powinna coś robić, może chleb piec, gotować, może podłogi wypastuje.Irracjonalny lęk przed bezczynnością spowodowal,ze rozmyśla gorączkowo, co jeszcze może zrobić?: karpia złowić, ubrać wszystkie drzewa iglaste w promieniu kilku kilometrów, może opłatki produkować?Boszszsz w 3/4 opisów znajomych na gg coś o serniku, choince i Świętach a ona NIC nie robi.Nietaktownie, niegrzecznie, nielogicznie, jakby chciała zbojkotować cały Porządek Wszechrzeczy.To może chociaż coś świątecznego na blogu zamieści http://www.wrzuta.pl/audio/8GZDYGYU6l/anna_maria_jopek_-_hej_koleda
zanim drugi raz umyje okna i zmieni firanki /bo od wczoraj mogły się zakurzyć/.
W roli ducha Bożego Narodzenia wystąpił Pan Yaro i niech uważa, bo mam zamiar dokonać przedświątecznej psychomanipulacji już niedługo...przed Wielkanocą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz