wtorek, 11 grudnia 2007

Przed sesją

-Boszszsz jacyż jesteście obciążeni-

wyrzuciła z siebie PG, gdy studenci piątego roku rozpoczęli znaną historię o kolokwium i o tym,że na ostatnim roku powinno być ono zabronione pod groźbą kamienowania

-Wy piszecie dziś pierwsze, ja czwarte.

 

Jedna rzecz warta jest wyjaśnienia, PG kolokwiów nie lubi.Co za przyjemnośc pisać osiem, wersji dla każdej grupy z sygnaturą "oryginał", aby zapobiec samowolnym aktom dywersji?Co za radość w patrzeniu następnie na to, jak studenci studiują fakturę kolan, ćwicza przesuwanie wyczynowe kartki /i tego, co pod kartką/, stosują hiromancję, tj czytanie z dłoni?Gdzież ekscytacja z powodu sprawdzenia 120 kartek / z czego 60 zapisanych staroegipskimi hieroglifami, 45 tak "rozległych merytorycznie", że brakuje tylko napisu "wybierz sobie odpowiedź" na dole kartki, i jakieś 15 milych w czytaniu/?

No PG w każdym razie przyjemności w sprawdzianach nie znajduje.

 

Po przebrnięciu przez procedurę kolokwiów i powrocie do domu, PG oświadczyła PM,że od jutra nie pracuje. Leżąc w fotelu przed telewizorem doszła sobie do wniosku,że będzie się tak lenić do końca zycia, odkurzana co najwyżej przez rozalergizowaną rodzinę.

PM pominął milczeniem..

No dobrze-powiedziała PG-czasem wstanę i się przewietrzę

-Brawa za inwencję-odburknął PM znad książki

-No...i obiad Wam zrobię...może

-Mhm...

-W niedzielę-rozentuzjazmowała się negocjacyjnie PG

-O, świetnie...zachwycił się cynicznie PM

-Nie przesadzaj, bo zdusisz we mnie zapał.

-Wiesz co? Ty sobie leż i nic nie rób, wystarczy jak od czasu do czasu urodzisz dziecko-powiedział PM i zarobił poduszką w miejsce, gdzie normalni ludzie mają serce.

 

Bo on nie ma! Bo do pracy posyła!Ale...jeśli mam zostać kanapowym , przykurzonym monstrum, które od czasu do czasu zabukgocze i wyda na świat potomstwo, to ja proszę Państwa...

 

 

...idę napisać 500 wersji kolkwium.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz