Stoi PG na przystanku, a obok stoi para: dwoje staruszków, maleńka pani w płaszczyku i starszy pan w kapeluszu. Złota jesień , jesień życia.
Tak pięknie do siebie pasują-myśli PG.
Starszy pan poprawia płaszcz i zapina się chroniąc przed październikowym chłodem.
I wtedy starsza pani patrzy na niego z troską.
Uśmiecha się PG, tyle w tym ciepła.
W tym momencie starsza pani zaczyna tyradę:
-No jak się zapinasz?
-Patrzysz w ogóle jak się zapinasz?
-Krzywo się zapinasz!
-Patrz na te guziki?
-Co robisz z tym zapinaniem?
-Zapiąć się nie umiesz?!
Kurtyna opada ze zgrają jesiennych liści.
PG już wie, jaką będzie babcią!
Tak pięknie do siebie pasują-myśli PG.
Starszy pan poprawia płaszcz i zapina się chroniąc przed październikowym chłodem.
I wtedy starsza pani patrzy na niego z troską.
Uśmiecha się PG, tyle w tym ciepła.
W tym momencie starsza pani zaczyna tyradę:
-No jak się zapinasz?
-Patrzysz w ogóle jak się zapinasz?
-Krzywo się zapinasz!
-Patrz na te guziki?
-Co robisz z tym zapinaniem?
-Zapiąć się nie umiesz?!
Kurtyna opada ze zgrają jesiennych liści.
PG już wie, jaką będzie babcią!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz