czwartek, 3 grudnia 2009

Przypadki

Dziadek Gaduła leci hen hen- 26 godzin lotu, co nieco martwi PG.
-Wyspałeś się?-pyta.
-W samolocie się wyśpię-odpowiada DG.
-Tylko nie chrap, bo pilotów pobudzisz!-odpowiada PG
-Nawet tego automatycznego-dorzuca PM
***
W supermarkecie, gdzie Państwo G. przyjechali kolaborować z św. M.
natknęli się na Małgorzatę z Pablo, przybyłych w tym samym celu.
-Mhm?-spytała M. wskazując głową na koszyk Państwa G.
-Aha-odpowiedziała PG
-Mikołaj?
-Tak.
-List?
-Tak.
-Prośba?
-Żądanie.

Tak jest, Drodzy Państwo Junior swój list do św. Mikołaja zakończył słowami
"Tylko na pewno!"
***
-Zabrać kawy w termos?
-zapytała z jakąż troską i jakże bardzo uprzejmie PG O., która miała wystąpić w roli kierowcy na najbliższe kilkanaście wspólnych godzin.
-Weź!
rozkazała O.
-Czekoladę?
-Zdecydowanie też!
-Red Bulla?
-Yes.
-Cukier w kostkach?
-Tak.
-Amfetamina?
-spytała PG kontrolnie.
-Też.

-SPRAWDZAŁAM CZY SŁUCHASZ!-zagrzmiała PG.
-Sprawdzałam, czy masz- odparła O.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz