Mail od Endriu nieco zdziwił Panią Gadułę, to co tam w mailu Endriu popisał także, no ale dobra, można czasem coś potraktować jak komplement, a nawet ciut się przerazić, a co mi tam? W późnoczerwcowym powietrzu wisi deszcz, który pewnie zarazusieńko spadnie oraz całkiem spora populacja komarów, poniżej pęta się PG potomstwo w liczbie dwa a u stóp ma PG morze poziomek. I nastrój nerowy, bo trzeba siebie ogonić z komarów a potomstwo od runa leśnego, sikanego przez lisy, w których mieszka Tokio tasiemców zapewne. Mieszkanie w miejscach stale zielonych przynosi pewien rodzaj oziębłości: gdy bratPit dzwoni i z lękiem opowiada jak udał się DO LEKARZA wydobyć przywiązanego do siebie kleszcza PG prycha w słuchawkę...mogłeś tu przyjechć co rusz kleszcze wyjmuję.(BP jest oburzony, wszak jego kleszcz miał kopyta!)
Szef Instytucji postanowił nie przyznać podwyżki podłek gromadce, w której i PG się znajduje..niech się rozwija tałatajstwo za pieniądze z bliżej nieokreślonych źródeł. (Handel ludźmi może albo coś) By się im jeszcze w głowach poprzewracało...
-Gdybym jeszcze raz miała wybierać ścieżkę rozwoju zawodowego-mówi PG do PM zostałabym blacharzem lakiernikiem albo...manicurzystką-kasa większa a przynajmniej efekty widać.
-No i zawody w gruncie rzeczy pokrewne -przytakuje PM
W nocy śnią się PG dzieci, których nie ma, tzn niby są jej, ale na oczy nie widziała wcześniej, może to takie dzieci hipotetyczne, z równoległej rzeczywistosci? Czerwiec pachnie jaśminem i truskawkami, huczy od źle działającego nagłośnienia na imprezach masowych pod otwartym niebem, w czerwcu kwitnie żółta róża przed tarasem a PG uwielbia żółte róże, a gdy PG szuka czegoś w papierach znajduje ...swoje stare pamiętniki i dziwi się nieco temu, co tam czyta. Trudno czasami wyrzucić papier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz