Za ścianą mieszka babcia-sąsiadka
Nikt o niej nic nie wie, BS uśmiecha się tajemniczo spod beretu z antenką...
PAN MAŁŻ MÓWI, ŻE TO DZIWNE......
BS rozkłada po korytarzu kolorowe dywaniki, nikt nie wie po co, nikt nie wie, dlaczego....
PM ZAMYŚLA SIĘ TYLKO....JAK MÓWI, WOLI ŻONY NIE STRASZYĆ....
BS zostawia otwarte drziw wejściowe do swojego mieszkania, a kiedy ktoś pojawia się na korytarzu drzwi zatrzaskują się z prędkością światła...
PM MAWIA, ŻE BS PRACUJE W ARCHIWUM X....
Ale ogólnie z BS miła kobiecina...
Na górze mieszkała Pani Wścibska
Wiedziała wszystko o wszystkich i miała trudną do przezwyciezenia chęć dzielenia się tą wiedzą, czasem przychodziła, żeby powiedzieć "Słyszeliście jak ONI hałasowali w nocy?"
PG bała się pytać o to kim są "ONI"?*
*ONI to zwykle wszyscy poza rozmówcami
mogą to być elity rzadzące, przedstawiciele mediów, lub Obcy.
Pani Gadule trudno powiedzieć jakie miałaby preferencje co do autorstwa hałasów w bloku, w ktorym zamieszkuje.
o, młoda żonka też ma sąsiadkę wścibską. ciocię męża w dodatku, psia kość!
OdpowiedzUsuńHeheheh...zawsze pozostaje nadzieja, że ONI urządza uprowadzenie...
OdpowiedzUsuńPani Leokadia, będąca moją sąsiadką ma dziwny zwyczaj pozbywania się zbędnej garderoby wieszając ją na oparciu barierki przy schodach. Zawsze gdy to widzę nasuwa mi się pytanie: wietrzy tylko, czy ewentualnie można brać?
OdpowiedzUsuńJeżeli wyłacznie wietrzy to...ja bym nie brała :)
OdpowiedzUsuńno bo one potem znikają ale kurcze, nie wiem gdzie? U Leokadii czy u innych sąsiadów? A jeśli te norki były prawdziwe?
OdpowiedzUsuńo sasiadach moglabym opowiadac bez konca, na dole konfidentka ktora ciagle twierdzi ze zalewamy jej sufit (zdarzylo si eto 2 razy tylko) u gory wariatka, ktora synowi wyrzucila caly spzret komputerowy i u brania, na samym dole typowy spoleczniak co gdzie kto itd;///
OdpowiedzUsuńMimo wszystko, pozostaję przy swoim, sąsiedzi zasadniczo są wporzo. ;)
OdpowiedzUsuńA sąsiad z czwartego piętra okradł mi mieszkanie jak wyjechałam na weekend... Ktoś mnie przebije? Kto da więcej?
OdpowiedzUsuńNo nie ukrywam, ze zainspirowałas mnie :)
OdpowiedzUsuńPowiem tak, Zającu: grunt to fakt, że wiesz, gdzie są Twoje rzeczy ;)Licytacja trwa :)
OdpowiedzUsuńOj sasiedzi....hahaha, temat rzeka...my z mezem mieszkamy w powojennym budownictwie,wiec wiekszosc sasiadow, to taka "wiekowa" ;) ale podoba nam sie, jak czesto sie zdarza, jak wracamy z zakupow,a tutaj w oknach glowy, wiec zaczyna sie nie udawanie,ze ich nie widzimy tylko kiwanie od dolu do gory wszystkim na dzien dobry hahaha. Pewnie z boku zabawnie to wyglada ;)
OdpowiedzUsuńJa cie przebijam!!! hahaha Mnie i mezowi okradl sasiad z parteru mieszkanie 2 lata temu, kiedy poszlismy do pracy, a co najzabawniejsze, ze o 11 przed poludniem jeszcze w panice wracalam taxowka po zapomniane Bardzo Wazne papiery i bylo ok...wrocilam o 17 i du...a ;) ...terminarz i rozklad zajec mamy ten sam od kilku lat...wiec czego chlopak mial sie bac...a "twoj" potrzebowal weekendu hihihi ;) Niby sie smieje, ale jeszcze krew mnie sie burzy, jak to sobie przypomne...
OdpowiedzUsuńTo się nazywa PROFESJONALNY SYSTEM KONTROLI SPOŁECZNEJ :)
OdpowiedzUsuń