wtorek, 27 lutego 2007

Z cyklu "Mistrzowie psychomanipulacji"

PG i Juniorek wylegują się na łożu razem z Burą Eminencją.

Juniorek pokazuje BE jak fantazyjny kształt mogą przyjąć kocie wąsy pod wpływem intensywnego wyginania.

PG:"Juniorku, nie zaczepiaj kota"

Juniorek: zero reakcji jakiejkolwiek.

PG:"Juniorku, bo Cię kotek podrapie"

Juniorek niezmiennie zero reakcji.Nadal uprawia proceder.

PG:"Junior, zobaczysz bedziesz płakał, jak się kotek zdeneruje"

Juniorek /scenicznym szeptem do BE/:

"A telaz kotku musis pseplosić mamusię"

 

Nie ma to jak odwrócić kota kitą.

8 komentarzy:

  1. patrycja.pazdan@poczta.onet.pl28 lutego 2007 12:23

    racja.Zapraszam nawww.ajantar.blog.onet.plwww.mimicarey.blog.onet.plwww.indiaarie.blog.onet.plwww.waldemarmilewicz.blog.onet.plwww.zdjeciapatrycji.blog.onet.plNIE POZALUJESZ

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się dziwię ,że przy pisaniu takiej ilości blogów masz jeszcze czas czytywać inne...ja bym jednak skupiła się na tej pierwszej działalności...to,ze nie widnieje tu wiele wpisow o treści "zapraszam" to nie przypadek, oddaję pod rozwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ~młoda-żonka1 marca 2007 01:41

    grrr... młodą żonkę krew zalewa, kiedy widzi na blogu swej ulubionej Pani Gaduły takie KOMCIE... Młodzieży Świata, młodej żonki strzeż się strzeż!

    OdpowiedzUsuń
  4. ~młoda-żonka1 marca 2007 01:43

    tymczasem młoda żonka opracowuje plan wykopania Zulki do piwnicy. Nie wie, jak to zrobić, bo kupiła właśnie nowy żwirek, więc szkoda w tym momencie kota wyganiać, ale z drugiej strony Zulka jest paskudnym miauczkiem, i młoda żonka już przy niej nie wytrzymuje. Aaa...

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś się PG wydaje,że miesiąc marzec zaskoczyl zulkową rodzinkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ~młoda-żonka1 marca 2007 03:53

    oj, ale Zulka po sterylce jest... Z resztą ona od samego początku tak ma. Płaczliwa jest straszliwie, i koniec, no! Jak jej się coś nie podoba, potrafi miauczeć z częstotliwością trzy razy na sekundę...

    OdpowiedzUsuń
  7. tupotmew@op.pl1 marca 2007 08:55

    A mój Ptyś (a właściwie Ptysia, bo przechrzcić trzeba było ;)) zamiast miauczeć, to szczeka... :))) Zwłaszcza jak zobaczy przez okno innego kota :)Mucha.

    OdpowiedzUsuń
  8. ~młoda-żonka1 marca 2007 10:47

    skubana!

    OdpowiedzUsuń