-Chodź tu szybko, bo mam coś dla Ciebie- powiedział Junior stojąc na progu domu i wyciagajac ku PG rączkę z paznokciami brudnymi jak święta ziemia.
Na końcu rączki tkwił przebiśnieg.
PG uśmiechnęła się promiennym uśmiechem, dygnęła i pocałowała zaróżowiony policzek.
-No-kontynuował Junior-to w tym roku dostałaś już białego kwiatka, innego kwiatka i mleczyka.
I pobiegł na podwórko z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
Na końcu rączki tkwił przebiśnieg.
PG uśmiechnęła się promiennym uśmiechem, dygnęła i pocałowała zaróżowiony policzek.
-No-kontynuował Junior-to w tym roku dostałaś już białego kwiatka, innego kwiatka i mleczyka.
I pobiegł na podwórko z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
Mleczyk... Ja tek KCEM!!!
OdpowiedzUsuńja myślę,że możesz liczyć na naręcze mleczyków od tego pana, co się błaka po Warszawie:D
OdpowiedzUsuńEch, ech .. miec takiego mężczyznę to skarb:-)
OdpowiedzUsuń