Wszyscy wiedzą co sie stanie, gdy El Nino zgubi nową zabawkę, wszyscy znają smak tęsknoty i ból w uszach wywołany wielką ilością decybeli szalejących we wnętrzu samochodu. Toteż, gdy EN wypadł wysiadając z auta, a wcześniej bawił się figurką Chewbacca wycieczka wpadła w panikę. Nie dlatego, że dziecko wyglądało na nieco pogniecione i twarz miało jakby przybrudzoną (jak pomocnik węglarza), ale dlatego, że WSZYSCY WIEDZIELI co dzieciątko zgotuje gdy zgubi zabawkę.
-Jak dobrze, że tu nie było studzienki-zakrzyknęła O-jeszcze by tam wpadł Chewbacca!!!
-Dobrze srobrze-szepnęła PG-Junior, gdzie ostatnio widziałeś tą zabawkę?
-Bawił się jak jechaliśmy!-Junior zrobił ogromne i niewinne oczy
PM zanurkował pod auto.
-Nic tam nie widać-zatroskał się
-A jakby podnieść auto?-zapytał B
-No jak podnieść, po co podnieść, jak przecież nie najechaliśmy podczas postoju!
-Ale śnieg..może się w śnieg wdeptało.
-Dobrze, że tej studzienki nie ma-powtórzyła O.
-Albo meteorytu-niezbyt grzecznie odrzekła PG-jeszcze by walnął w Chewbaccę
-Rób sobie jaja, będziemy tu stać do u...biegunkowanej śmierci
-Cholera, no niezaduże to jest, w sumie mogło gdzieś odskoczyć (wycieczka poszerzyła zakres poszukiwań o kolejne kilka metrów wokół bolidu)
-No ja pierniczę, nie mogłeś go...podtrzymać?-PG zrobiła nieco nie na miejscu wyrzut Juniorowi
-No jak?-odbił piłeczkę Pierworodny
El Nino stał cicho z boku łypiąc niebieskim okiem.
-Gdzie masz tego Chewbaccę?-spytał PM
-O tu-odpowiedziało rezolutnie dzieciątko-w rączce!
Kurtyna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz