czwartek, 29 września 2016

Spacerkiem

Korzystając z zawirowania lekarskiego i będąc w rodzinnym city PG naciągnęła Dziadka Gadułę na malutką wycieczkę do miejsca pierwszego jej zamieszkania. Ostatni dzień lata przywitał ją zielonymi trawnikami, tkniętą złotem urodą drzew. Pośmiejscie się Moi Drodzy, ale dziwnie jest wjechać na ulicę, która kiedyś była "moja" i pomyśleć,jaka ona wąska, pamiętać gdzie sie skakało w gumę, popatrzeć na "swój" dom, "swoją" podstawówkę, "swoje" liceum, jakies inne, jakieś mniejsze, jakieś w innych kolorach. jadą PG usmiechała się przez okno. A potem pojechali do Cieplaka, cukierni, w którejmsprzedaje się pączki (i bezy) BEZDYSKUSYJNIE najlepsze na świecie, firma na B..się chowa i nie wychodzi spod stołu. El Nino w foteliku usmarowany lukrem prosił o jeszcze i jeszcze.
-Jedź z nami do naszego domku-zagadał do dziadka-jak chcesz usiadę z tyłu i będziesz sobie cały czas z przodu siedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz