czwartek, 28 grudnia 2006

Horror-krew na ścianach-trzęsienie ziemi tj rodzić po ludzku hehehehehe

Kiedy PG czyta lub słyszy opisy radosnych/przerażających/mrożących krew w żyłach/wstrząsających przyjść na świat różnego rodzaju potomstwa przypomina sobie swój debiut w roli Matki-Rodzicielki... Gotowi?

Popcorn w łapy i oczyma wyobraźni widzimy

PG- 8my miesiąc ciąży, waga niebagatelna, toczy się do pracy. Podczas któregoś tam ze spotkań pracowo-towarzyskich słyszy: "TO TY ZAKŁADASZ NOGE NA NOGĘ?""A.... WIESZ, ŻE TO NIEZDROWO JEST?!""ŁAŃCUSZEK NOSISZ? ŁAŃCUSZEK???!!!!!" Do tego załącza się krwawe w opisach i równie barwne w emocjonalnym wymiarze relacje porodów, porównywalne jedynie z rzezią, gdzie występujące rodzące dostają tradycyjnie rolę główną, również święte oburzenie na temat porodów rodzinnych, bo MĄŻ TO POWINIEN ŻONĘ PIĘKNĄ WIDZIEĆ...(nawiasem mówiąc ona udaje, że podczas porodu nie starła sobie tuszu do rzęs a on udaję, że ją kocha taka jaką jest heheheheh) ,etc etc

PG -9mc Nigdy nie myślała, że waga ma aż taką skalę...do pracy już nie chodzi, bo szczęśliwie lipiec, czeka... czeka... czeka... i czeka na rozwiązanie.. w międzyczasie stara się wywołać poród metodami wszelkimi, okna myje setny raz, a PM spać nie daje, gdyż metody ludowe ponoć miały być skuteczne, PG poznaje definicję słowa "ponoć" w całej rozciągłości i czeka dalej...

PG 10 mc Tak, tak, Drodzy Państwo, ta ciąża trwała 10 mcy prawie, w końcu Pan "G" dochodzi do wniosku, że skoro dziecię nie pcha się na świat to on je podstępem zaprosi, umawiają się że PG przyjedzie do placówki służby zdrowia i Państwo G meldują się na miejscu z samego rana.

Pierwsze wrażenie:

PG siedzi sobie w sali, zlokalizowanej tuż przy porodówce i słyszy zza drzwi CO MI PANI ROBI?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!q...m... CO MI PANI ROBI?!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Błyskawicznie rodzi się PG w głowie myśl o ucieczce, a co tam, już się przyzwyczaiła, pochodzi jeszcze w ciąży, w sumie jest nieźle, tylko kurcze jak uciekać w szlafroku. Po odprawieniu rytuału przy PG następuje druga faza

Drugie wrażenie:

 Qrcze coś zaczyna się dziać... Obok na łóżku porodowym leży pani z podobnie zasiedziałym w brzuchu maluszkiem i efekt jest podobny jak u PG niby cos się dzieje, ale nie tyle, żeby powiedzieć "Ho ho jaki poród się zaczyna", Tamta pani chodzi, a ponieważ jej mąż pracuje w tejże placówce, dochodzą do wniosku że wyjdą na spacerek przed blok....jak się okaże potem zbiegli z tego spaceru do domu :)

Wrażenie trzecie

 to ogólne zamieszanie, Juniorek się przydusił i wobec tak zastosowanego przez Malucha szantażu komando lekarsko-położnicze decyduje o wyciągnięciu Juniora na świat poczyniwszy w brzuchu PG kieszonkę.

Wrażenie czwarte

Po strzale w kręgosłup PG pada na stół operacyjny, gada nawet wówczas, gdy komando wyciąga z niej różowawą Zawartość, PG gada minn o tym, ze Pan Anestezjolog coś podobny do jej szefa, że szkoda, że nie może zobaczyć swojego wnętrza, bo ciekawa tego życia wewnętrznego ...

 

Wrażenie piąte

 Juniorek wychodzi na świat, bez krzyku, dostojnie, z godnością.... Zostaje przyniesiony po chwili, i...

Patrzą na siebie...pierwszy raz w życiu...oboje...Synuś i PG i jest w tym TYYYYYYYYYLE MIŁOŚCI.

 Może pośmiejecie się drodzy Państwo ale PG nigdy nie widziała takich mądrych oczu, a w oczach jest i

"ja cię znam...." i

"jestem...i co teraz" i

zaufanie takie bezgraniczne i...

 

A kiedy Pan Małż przyszedł do PG....i kiedy przyniesiono Juniorka na spotkanie z Mości Ojcem... od "wtedy" PG wie, za co kocha Pana Małża...

 ...za tamtego całusa we włoski maleńkie,

...za tamto spojrzenie,

...a to był dopiero początek :)

2 komentarze: