niedziela, 17 grudnia 2006

Idzie nasza karawana...

"To Ty robisz Panu Instruktorowi takie wycieczki krajoznawcze"-zagaił Pan Małż z fotela kierowcy

"Od razu wycieczki...-PG zrobiła teatralne "ACH"-z bezpieczną prędkością jadę"

Z siedzenia obok kierowcy zabrechtał radośnie Dziadek Gaduła.

"I Ty Brutusie?" spytała w nastawioną do niej negatywnie przestrzeń społeczną PG

"No , wiesz -zaczął filozoficznie DzG- w zasadzie 35/h to jak wycieczka karawaną"

Tym razem PM zabraechtał ucieszony z docipu rodzinnego

"No czasem jadę 40/h..." podjęła skazaną na porażkę próbę ratowania godności PG

"Heheheheh -zarechotał ZŁY Pan Małż- to taka wycieczka dla Pana Instruktora i całego sznurka samochodów za Tobą...."

"Mniej lub bardziej dobrowolna"-dodał zlośliwie DzG, który powołał do życia PG chyba tylko po to, żeby się potem mieć z kogo nabijać.

 

A niech się śmieją - niczego to nie zmieni, PG rozróżnia dwie prędkośi 35, 40/h i powyżej 100/h (ale ostatnio rzadko, gdyż Pan Instruktor nauczył się nie zabierać jej na trasy poza miastem).

PG przyzwyczaila się do męskiej solidarności i ze spokojem przyjmuje komentrarza PI

"wiesz co? Ty nie zwalniaj przed zakrętem, nie traćmy nic z tej jakże cennej prędkości"

3 komentarze:

  1. a to france jedne, nie daj sie, ale moglabys troszke szybciej;P

    OdpowiedzUsuń
  2. ~młoda-żonka18 grudnia 2006 14:32

    ...trzeba wziąć PM na sposób: jeszcze jedna taka uwaga i zero seksu do końca tygodnia/miesiąca/roku (w końcu jeszcze tylko parę dni)!

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmmm...szkoda...Pani Gaduły ;)

    OdpowiedzUsuń