niedziela, 10 grudnia 2006

Mój boszszszszszszsz...

Dziś będzie o kimś innym. Panią "Mój Boszszszsz" PG poznała przez swojego męża który znał jej męża. Jakoś ta pani nie przypadła PG do gustu, gdyż:

-chuda jest potwornie, nie to że szczupła, ale PG takiej chudości zwykła się bać,

-od jakiegoś czasu mówi "u nas w Warszawie" (i nie chodzi o to, że PG ma coś przeciw stolicy (pozdrawiam Zająca :) ) ale PG wie, że PMB pochodzi z miasta dużo mniejszego a "u nas" tylko studiuje i jest to proces mocno przejściowy, niniejszego zwrotu używa zaś po to, aby podkreślić swą wielkomiejskość i bywanie w świecie większym niż własne miejsce zamieszkania, choć nie większym niż własne ego,

-praca wykonywana przez PMB jest najtrudnijesza, najbardziej wymagająca, i tylko dla orłów,

-przy tym PMB MA RODZINĘ i ten fenomen jest godzien podziwu, budowania pomników, składania hołdów, etc.,

-PMB zrobiła pranie mózgu swojemu mężowi, z którego był kiedyś fajny człowiek i chociaż Państwo G. wiedzą, że to na jego życzeniem to bardzo im żal,

-Próby psychodestrukcji rozciągają się dalej....

 

Dziś PG zasiadłwszy przed Wielkim Internetem zauważyła, że miga do niej przyjaźnie okienko GG...ooo! mąż PMB!

Po zwyczajowym "Cześć" i "Co slychać?" PG przeczytała

"JESZCZE SIĘ NIE PRZEPROWADZILIŚCIE?"

PG:no nie, tam jeszcze jest wiele do zrobienia, trzeba domek ocieplić, kotłownię zbudować....

"Tam pracy, tak patrząc ze zdjęć to jest na góra 2 miesiące"

 

Nawiasem mówiąc, Drodzy Państwo , może ktoś zechciałby w dwa miesiące dokończyć domek? Bo my tacy prości ludzie som,że sobie nie dajem rady w życiu"

 

"No moja żonka to taka zmęczona, bo dziecko...no ale mały właśnie wychodzi z Anią do kina"

A kto to Ania-spytała naiwnie PG

"Dziewczyna, ktora mieszka z nami, opiekuje się małym i domem"

 

Tu PG przeszła do ataku:

A Wy tak sami to w domu nic nie robicie?

"Robimy, oczywiście, że robimy, mamy grafik, kiedy kto gotuje, sprząta etc."

(Tu należy nadmienić, żę PMB pracuje kilka godzin dziennie...małe kilka.

 

I teraz PG siedzi tu sobie i pisze i refleksyjnie zadaje pytania. Prosi Szanownych Czytających o odpowiedź:

1.Czy PG to tylko zazdrości komuś opiekunki do dziecka i ...domu?

2.Czy może zastosować grafik wobec jakiejkolwiek niesubordynacji Pana Małża?

Bo dotąd to dom nam się  nie rozsypał, a nawet nieźle działał bez grafiku, ot na zasadzie umowy słownej...lub jak kto woli zrozumienia.

3.Czy poprawianie literówek rozmówcy podczas rozmowy na gg jest grzeczne? Bo po drugim razoie PG zadała pytanie "Czy treść nie została zrozumiana, a jeśi rozumiesz po co pytasz?"

4.Znacie takich ludzi typu "Mój boszszszsz jaka jestem zmęczona"? Czy tylko PG tak los doświadczył....

 

 

 

Podsumowując:

Mój Boszszszszszsz jakże się zmęczyła PG przy tym komputerze, teraz tylko weekend spa może ją przywrócić do dawnego, doskonałego stanu......doskonałego,że Mój Boszszszszszsz!

 

5 komentarzy:

  1. Odpozdrawiam :)))1. Ja też bym pewnie zazdrościła opiekunki, gdybym miała dzieci... I domu też - gdybym wczoraj z ogromnym entuzjazmem nie wybierała kafelków do mikroskopijnej łazienki w mikroskopijnym mieszkanku :)2. Z grafików nie korzystałam i nie sądzę że nie będzie mi to konieczne do szczęścia. Jak umowa jest słowna, to potem można się fajnie powymądrzać i zrobić tak, żeby było po mojemu.3. Poprafjanie literufek jest barco nie fajne4. Mój boszszszsz niestety znam takich ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. ~młoda-żonka12 grudnia 2006 06:56

    Mój boszszsz... jeśli chodzi o "prace domowe" (czyt. mycie garów), młoda żonka zastosowała system, który ma wszystkie pod sobą, który wprowadził do domu młodej zonki ład i porządek... System mobilizujący do sprzątania za sobą, system, który nawet męża młodej żonki do sprzątania zmusił! Jeśli zaś chodzi o "zazdrość" itp... Wczoraj młoda żonka stała się obiektem do kopania, bluzgania, wyzywania itp, a to za sprawą onetu, który polecił jej blog na stronie głównej... Jestem w szoku, człowiek musi się tłumaczyć, że miał 237 zł na suknię ślubną... Ech... usiłujemy zaadaptować stryszek u teściów od trzech lat... też my som prości ludzie... tzn, jeśli chodzi o mojego męża, to on prosty jest, ja niestety mam skoliozę...

    OdpowiedzUsuń
  3. cóż to za system???????

    OdpowiedzUsuń
  4. ~młoda-żonka13 grudnia 2006 05:57

    ...któren pierwszy zostawi brudne naczynie w okolicy zlewowej, myje wszystkie gary, które się tam zbiorą. Czyli, że jeśli np młoda żonka "zapomni" wymyć łyżeczki, kubka itp, mąż młodej żonki w oka mgnieniu zużywa jak najwięcej naczyń, które składuje w zlewie... I wtedy młoda żonka ma dużo mycia... Najczęściej jednak jest sytuacja odwrotna :) System nie ma zastosowania podczas gotowania, pieczenia itp, kiedy to jasne jest, że nie da się myć od zaraz... A jak mąż młodej żonki dwa razy wymył furę garów, pilnuje się niesamowicie, żeby czegoś nie zostawić :) działa, jak babcię kocham! A kocham, kurka wodna...

    OdpowiedzUsuń
  5. :)))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń