PG wylądowała na marginesie marginesu życia rodzinnego wszystko z powodu gromady facetów ubranych w podkolanka biegających po trawie w tę i bez celu...
Jakoś nie wklei flagi na naszej klasie, nie pomaluje twarzy na biało-czerwono, nawet nie zdemoluje przystanku i nie pobije kibica innej drużyny (najpierw musiałaby wygenerować nazwę klubu, któremu sama kibicuje), ogólnie PG zna piłkę na poziomie zerowym a jednocześnie wysokim na tyle,zeby wiedzieć,że nasi przegrają.
Zawsze przegrywają...
Taka tradycja już chyba
Był nawet kiedyś pomysł,żeby zabrać PG na mecz...na stadion prawdziwy, Lady Jo miała taki plan sprytny.Obeznana z życiem stadionowym -mąż LJ regularnie bywa w takich miejscach (niestety nie rzuca koktajlami mołotowa i nie podpala dóbr pUblicznych...popraw się Mirku!)kupiła bilety, zapewniła PG,po stokroć ,że mąż jej był 1000000 (słownie milion) razy i żadnych zadym nie było...Ale Junior się pochorował i w rezultacie LJ poszła sama ..z mężem znaczy się. Podobno niedługo po rozpoczęciu padły pierwsze petardy, a potem już było tylko fajnie i kije były..i policja z psami...
No mniejsza, żeby nie być tak całkiem na bakier z socjalizacją, PG postanowiła zamieścić coś, co sie jej niemożebnie podoba w piłce polskiej ostatnimi laty...
...ale z tymi orłami to przesadził...
P O L S K A B I A Ł O C Z E R W O N I!!!!!
wszystko prawda, więcej nie pójdę. mój mąż też już nie chodzi skoro wszystko ustawione:( szkoda kasy na bilety. a prawdziwy z niego był fan:) pozdrawiam Lady Jo
OdpowiedzUsuńZa tydzień...pogramy hehehehe
OdpowiedzUsuń