Aspi spędziła cały poranek na nerwowym przechodzeniu z kąta w kąt posiadłości, gdyż
Pan Internet (zwany Panem Od Naprawiania Internetu) miał się pojawić o 10
minuty mijały powoli a Aspi odliczała czas
jeszcze 2 godziny, jeszcze godzina, jeszcze kwadrans
około 13 przestała liczyć siedząc w pozycji embrionalnej
Na monitorze pojawiał się komunikat o braku łączności z serwerem, palce nerwowo dotykały klawiatury
nic
Około 15 PI zadzwonił, powiedział,że przyjedzie
W oczach Aspi zabłysły iskierki radości i nadziei
...
zgasły około 17
O 19 już tylko poruszła sie miarowo uderzając czołem o ścianę
i wtedy przyszedł PI
PI pogrzebał w skrzynce, wypowiedział kilka przekleństw magicznych, poszastał kabelkami,
Na koniec powiedział,że "W internecie jest teraz magiczna dziura i sam Merlin nie pomoże jak jest taka dziura"
ale zostawił Aspi symboliczny internet w postaci gg i kilku stron, które otwierały się z ociąganiem.
Niestety
PI wyszedł
a internet wyszedł kilka minut po nim.
Aspi zostala sama
z ciemnością za oknem
z katatonicznym wyrazem twarzy
i z PG w okienku gg
jakby...
zastygłą nieco ...
w czerwonym słoneczku.
Ja tez nie lubie gdy nei ma neta ;) hehe xDzapraszam do mnie www.gabriel-pamietnik.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńOj, oj czy ktoś to nie jest uzależniony? ;) P.S to wpisywanie hasła za każdym razem gdy się chce skomentować jest trochę hmm... tak jakby niewygodne. To tak na marginesie ;)Dobrej nocy życzę!
OdpowiedzUsuń