środa, 27 sierpnia 2008

Gdy nie ma w domu netu....

Aspi spędziła cały poranek na nerwowym przechodzeniu z kąta w kąt posiadłości, gdyż

Pan Internet (zwany Panem Od Naprawiania Internetu) miał się pojawić o 10

minuty mijały powoli a Aspi odliczała czas

jeszcze 2 godziny, jeszcze godzina, jeszcze kwadrans

około 13 przestała liczyć siedząc w pozycji embrionalnej

Na monitorze pojawiał się komunikat o braku łączności z serwerem, palce nerwowo dotykały klawiatury

nic

Około 15 PI zadzwonił, powiedział,że przyjedzie

W oczach Aspi zabłysły iskierki radości i nadziei

...

zgasły około 17

O 19 już tylko poruszła sie miarowo uderzając czołem o ścianę

i wtedy przyszedł PI

PI pogrzebał w skrzynce, wypowiedział kilka przekleństw magicznych, poszastał kabelkami,

Na koniec powiedział,że "W internecie jest teraz magiczna dziura i sam Merlin nie pomoże jak jest taka dziura"

ale zostawił Aspi symboliczny internet w postaci gg i kilku stron, które otwierały się z ociąganiem.

Niestety

PI wyszedł

a internet wyszedł kilka minut po nim.

Aspi zostala sama

z ciemnością za oknem

z katatonicznym wyrazem twarzy

i z PG w okienku gg

jakby...

zastygłą nieco ...

w czerwonym słoneczku.

2 komentarze:

  1. Ja tez nie lubie gdy nei ma neta ;) hehe xDzapraszam do mnie www.gabriel-pamietnik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj czy ktoś to nie jest uzależniony? ;) P.S to wpisywanie hasła za każdym razem gdy się chce skomentować jest trochę hmm... tak jakby niewygodne. To tak na marginesie ;)Dobrej nocy życzę!

    OdpowiedzUsuń