Na wystawie kotów Junior biegał jak kot z pęcherzem.
Syjamy, Brytyjczyki, Bengale, czy zwykłe dachowce
niezwykle go interesowaly.
Można bylo patrzeć, podziwiać, nawet niektóre pogłaskać!
Junior co rusz ciagał za rękaw PG lub PM, którzy po 30 minutach podziwiania i komplementowania kotów mieli dość.
-Noooo chodź, chodź- przekonywal Junior, ale po chwili, gdy dostrzegł coś jakby cień znudzenia na twarzy matki (a cień byl wielkości stanu Alaska), postanowił wyciągnąć tajną broń, argument namocniejszy, który winien był PG ostatecznie przekonać:
-no chodź, mozna sobie kota uscypać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz