poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Bo....

Junior spędził tydzień u Dziadka Gaduły.
(w tym momencie część sali wzdycha "bieeeedne dziecko" a druga część "bieeeedny dziadek")
Z siedziby Dziadka dzwoni do PG:
"Mamo, mogę sobie zagrać na komputerze?"
"A zjadłeś cały obiadek?"
"Zjadłem! To ile mogę 54, 45 minut?"
"45 dobrze?"
"Dobrze!Tęsknie, to papa"-wyrzucił z prędkością karabinu maszynowego i się rozłączył.


-Mogem!-zakrzyknął Juniorek tuż do ucha pochylonego nad krzyżówką Dziadka Gaduły.
-Ja nie wiem-zamyślił się ów.
-Mama pozwoliła, mogem!
-A ja nie wiem, czy pozwoliła-najpierw chyba powinieneś spytać mnie, prawda? Nie słyszałem, żeby mama pozwoliła, a jeśli mnie okłamujesz?

-Nie okłamuję-zaprzeczył energicznie Junior.
-A skąd mam wiedzieć?
-BO RODZINIE TRZEBA UFAĆ
-uciął dalsze sugestie Junior.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz