Ostatnie dni.
Pobudki nad ranem, gdy najpierw powoli przeciąga się Maleństwo, a zaraz potem PG.
Dni senne, łagodne, lekko uśmiechnięte, choć i drażliwe.
PM, który chodzi na palcach, Junior, który jest grzeczny jak nigdy dotąd.
Tekst, który pisze się sam, znajomi, którzy uśmiechają się częściej niż zawsze.
Najlepsze życzenia "szczęśliwego porodu" (dobrze, że nie przygodowego, spektakularnego etc.), malowanie, przemeblowywanie, sprzątanie, prasowanie maleńkich ubranek.
Chłodny maj za oknem, układanie wszechobecne i wszystkiego, co tylko jest PG w stanie.
I sen, głęboki i spokojny.
I czasem łezka.
Pobudki nad ranem, gdy najpierw powoli przeciąga się Maleństwo, a zaraz potem PG.
Dni senne, łagodne, lekko uśmiechnięte, choć i drażliwe.
PM, który chodzi na palcach, Junior, który jest grzeczny jak nigdy dotąd.
Tekst, który pisze się sam, znajomi, którzy uśmiechają się częściej niż zawsze.
Najlepsze życzenia "szczęśliwego porodu" (dobrze, że nie przygodowego, spektakularnego etc.), malowanie, przemeblowywanie, sprzątanie, prasowanie maleńkich ubranek.
Chłodny maj za oknem, układanie wszechobecne i wszystkiego, co tylko jest PG w stanie.
I sen, głęboki i spokojny.
I czasem łezka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz