poniedziałek, 19 stycznia 2009

Inne oblicze zapobiegliwości

-Narysuj dziadka-poprosila Juniora przymilnie PG w związku ze zbliżającym sie ten tego dniem.

-Dobrze-uśmiechnął się przyjaźnie Junior i z entuzjazmem chwycił za kredki-ale...najpierw narysuję statek piracki.

W try miga powstało dzieło drmaturgią przewyższające "Bitwę pod Grunwaldem"

-Popatrz , popatrz-zakrzyknął Junior wymachując nad głowa Matki Rodzicielki płótnem ( w roli płótna wystąpila kartka formatu A4)-fajne, plawda?

-Piękne, a jaki statek wielki-zachwyciła się PG-to jak? teraz dziadek?

-Nnnno, nie! Teraz jesce wojna!

Po serii szybkich i genialnych w swej prostocie ruchów kredki Junior wrócił z obrazem wojny i zagłady na arkuszu.

-Ojej-zachwyciła sie przepisowowo PG, wzięła wdech ale nie skończyła, bo syn rozpoczął streszczanie zawartości dzieła :

-Tu som takie czołgi straszne i oni strzelają ci Niemcy do naszych a nasi tu strzelaja bo my mamy fajniejsze czołgi a tu jest samolot...no dobrze, teraz narysuję dziadka.

Z pokoju obok doszla PG seria twórczych posapywań i westchnień po czym Junior wszedł z trzecim dziełem:

-Dziadek-westchnął-masz już tego dziadka.

-Ślicznie, a jaki uśmiechnięty-odpowiedziala PG-a co ma w rączce?

-Pistolet,

jakby Niemcy przyjechali-

odpowiedział Junior i w beztroskich podskokach oddalił się do pokoju.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz