niedziela, 11 marca 2007

Manifest marcowy

Pani Gaduła wróciła właśnie z maratonu

 Maraton (czyt)- od piątku o 15 do niedzielnego popołudnia w pracy z krótką przerwą na spanie (nie w pracy).

 No i teraz PG powinna rzucić się do kodowania niezwykłego badania, ale tymczasowo ubrała na siebie koszulkę Bruce Dickinsona i spodenki, w których wyglądasięjakniedziewica (taki nowy trend), załozyła słuchawki i w FANTASTYCZNYM wielce nastroju tańczy po domu.

Bo wiosna Drodzy Państwo!

 Toteż nie warto martwić się głupotami i ludźmi nie do końca szanownymi, bo z powodu tejże wiosny warto mieć dobry nastrój i wypada się zakochać...a PG jest zakochana niezmiennie od lat kilku...nastu w tym samy mężczyźnie.

/i nawet ją to "naście" na piśmie nie przestraszyło tak jak się spodziewała/

i w tym miejscu następuje

                                                        Manifest marcowy

Pani Gaduła kocha Pana Małża bo jest wyjątkowy, bo patrzeć nie można "przez niego", bo nie jest przeźroczysty i przewidywalny, bo się z nim przyjaźni, nawet jeśli można coś tej przyjaźni zarzucać, to jest jej wsparciem, nie odwraca głowy, kiedy go potrzebuje, nie odwraca wzroku, gdy Gaduła mówi o trudnych sprawach, bo wyrozumiały jest dla jej gadulstwa i nie tylko...bo jest mężczyzną, a to się samcom coraz rzadziej zdarza.Bo daje jej opiekę i wsparcie i ciepłe ramię do spania, bo umie patrzeć na G tak, że czuje się kobietą całą powierzchnią gadułowej skóry....

 

A teraz w zwiazku z powyższym pozwolicie że w radosnych pląsach oddali się w celu uwiedzenia  PM.

 

P.S. Wszystkiego tego nie należy Małzowi opowiadać, żeby go nie zdemoralizować...wiecie...rozumiecie ;)

 

 

5 komentarzy:

  1. Pogódka rzeczywiście sprzyjająca takowym manifestom:) mogę tylko napisać że bardzo ci zazdroszczę tego zakochania... ale ponieważ wiosna idzie wielkimi krokami i ja nie tracę nadziei na spotkanie właściwego mężczyzny:) pozdrawiam iście wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  2. rozstajka@onet.eu11 marca 2007 10:42

    No pieknie, pieknie... :) Dobrze tak przywitac wiosenke ;) Pan Malz pewnie jakby przeczytal zachwyty nad soba, to by w sufit ze szczescia i upojenia uderzyl, albo odlecial, jak po redbullu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. tupotmew@op.pl12 marca 2007 08:21

    Wiemy - rozumiemy :) Zachwycać się można, ale profilaktycznie ścierą po plecach też czasem trzeba przylać ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. ~Pani Gaduła12 marca 2007 11:43

    E tam ścierą....nie demonizujmy Gaduły, ona łagodna jest niczym owieczka

    OdpowiedzUsuń
  5. ~młoda-żonka12 marca 2007 16:01

    ...mimo, że zakochanie młodej żonki trwa dopiero lat kilka, ma nadzieję, że za jakiś czas dołączy do tego to "naście", a potem "dziesiąt". póki co, za miesiąc młoda żonka obchodzi czwartą rocznicę :)

    OdpowiedzUsuń