Operacja się udała.
Pięknie było...i kolory strojów nieziemskie, i śpiew, od którego cierpnie skóra, i giętkie ciała tancerek i nastrój mocno zaczarowany...ech...Gadule głos odebrało, a potem...
potem były lody miętowe i ploteczki i nastroje zapomniane niemalże, gdy PG dzwoni do domu pytając "Mogę jeszcze zostać?" (Dziadek Gaduła został na straży domowego ogniska, gdy wyrodna matka rozbijała się po operach...a kluczy tradycyjnie zapomniała)...
Wróciła w stylu Kopciuszka...tuż przed północą...
Rano śpiewała arie Panu Małżówi, który wrócił z pracy po nocce-zniósł to dzielnie
...niemalze...
nie licząc prób kneblowania żony...
A na pytanie "Jak było?" odpowiedziała :
"Pięknie, nastrojowo, bajecznie, zmysłowo, fantastycznie..prawie jak na Metallice"
P.S.Ponoć "prawie"czyni różnice, ale PG bardzo się podobało serio serio :)
hej:) super blog wpadnij do mnie na www.aniol-anty-romeo.blog.onet.pl i zostaw koma:-))) pozdrawiam i zapraszam mam nadzieję, że wpadniejsz:))))) powodzenia w dalszym prowadzeniu tak świetnego bloga:)))
OdpowiedzUsuńA do mnie też wpadniesz i zostawisz komcia??? Plisssss :]
OdpowiedzUsuńbuhaha!
OdpowiedzUsuń...a udanego wyjścia PG gratuluje. To dobrze czasem wyjść i odpocząć odrobinę :) Jak coś, to MŻ chętnie juniorka popilnuje czasem. MŻ to lubi :) tylko nie ma na razie doświadczenia w wirtualnym bawieniu nieletnich...
OdpowiedzUsuńoj jak super! no nalezy sie oczywiscie! domyslam sie ze Pan Malz nie gustuje w takich klimatach, ale zeby az kneblowac... ;)
OdpowiedzUsuń