piątek, 24 sierpnia 2007

...w 1 osobie...

Dobrze, Mili Państwo, potrzebuje tygodnia, no może pięciu dni, potrzebuje je zaplanować/ co już się dzieje / nieco mniej impulsywnie niż dotąd i napewno inaczej niż dotąd.

Żadnych gruntownych deklaracji w stylu "koniec pisania"już nie będzie, bo i nie wiadomo,czy za godzinę coś do głowy nie przyjdzie i na internetowym papierze się nie urodzi.

Tymczasem PG zniknie sobie , spakuje torbę i można ją będzie spotkać, gdzieś tam ze znajomym na kawie, albo z książką tudzież laptopem na łonie natury. Czy to góry czy morze-wybrać proszę sobie samemu, taka pani z gipsową rękawiczką,która chce trochę pobyć sama.

4 komentarze:

  1. ~Er Arien Linde26 sierpnia 2007 08:34

    Bo czasem tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  2. E.A.L. dzięki za obecność...od samego początku, a to już rok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ~Er Arien Linde26 sierpnia 2007 10:05

    A to już rok, owocny, piękny i prawdziwy. I co najważniejsze Gadułowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja już tęsknię ;)

    OdpowiedzUsuń