Dobrze, Mili Państwo, potrzebuje tygodnia, no może pięciu dni, potrzebuje je zaplanować/ co już się dzieje / nieco mniej impulsywnie niż dotąd i napewno inaczej niż dotąd.
Żadnych gruntownych deklaracji w stylu "koniec pisania"już nie będzie, bo i nie wiadomo,czy za godzinę coś do głowy nie przyjdzie i na internetowym papierze się nie urodzi.
Tymczasem PG zniknie sobie , spakuje torbę i można ją będzie spotkać, gdzieś tam ze znajomym na kawie, albo z książką tudzież laptopem na łonie natury. Czy to góry czy morze-wybrać proszę sobie samemu, taka pani z gipsową rękawiczką,która chce trochę pobyć sama.
Bo czasem tak trzeba.
OdpowiedzUsuńE.A.L. dzięki za obecność...od samego początku, a to już rok :)
OdpowiedzUsuńA to już rok, owocny, piękny i prawdziwy. I co najważniejsze Gadułowy.
OdpowiedzUsuńTo ja już tęsknię ;)
OdpowiedzUsuń