-Dziś Juniorku idziesz do przedszkola-zagadnęłi rozentuzjazmowani rodzice do syna, który właśnie otwierał oczęta swe błekitne.
- I nie bedzie ani mamusiiiiiiiiiiii, ani babciiiiiiiiiiiiiiiiiii -kontynuował Juniorek w szponach psychomanipulacji
-No nie bedzie-przytakiwali niczym aniołek w bożonarodzeniowej szopce rodzice
-Tylko Tatuś!
Zapanowała złowroga cisza.
-Tatusia, też nie będzie-wyszeptali rodzice...
-Wiem!-wykrzyknął juniorek zadowolony z udanego żartu, pt "ależ z was cykory"-bedą panie przedszkolanki!
Coś jakby pełne ulgi "uffff" przecięło ciszę
i wtedy Juniorek dokończył:
- będą mnie pilnować...ŻEBYM NIE UCIEKŁ!
Informuje się,ze Junior nie uciekł, kiedy Matka Rodzicielka stanęła ze łzami w oczach /w stroju ludowym z chlebem i sola i goździkami/ w progu przedszkolnej izby i spytała drżącym glosem :
"Pozegnasz się z mamusią?????"
Odpowiedział:
"No. cześć"
Tyleśmy go widzieli. Jutro dostanie bilet i niech sam jedzie do placówki, komu by się chciało wstawać o 7 rano, skoro taki samodzielny.
PG duma rozpiera bo z Juniorka to jednak udany egzemplarz :)
Taki udany, bo ma wspaniałą ciocię MUCHĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! buahahahahah :))))
OdpowiedzUsuńOczywiście :)
OdpowiedzUsuń