wtorek, 27 stycznia 2009

Lecimy, leeeecimy....sesja idzie.

Przychodzi taka chwila w roku, kiedy PG mówi "basta" i idzie na dietę.

Toteż poszła.

Przechadza się z chmurą gradową na obliczu i z wdziękiem "lekko uszkodzonej świtezianki".

Wytrwała jest:

gdy Lady Yo krzyczy "co dziś jadlaś?BANANA JADŁAŚ?!" i podstawia kanapkę PG odmawia ruchem przeczącym głowy, gdy P. każe się powołać na dowody istnienia konieczności przedsięwzięć dietowych -warczy, gdy Aspi krzyczy ,że "masz coś zjeść, zaje...dziesz sobie zdrowie kobito"-udaje że myślała,że Aspi ma kogoś innego jeszcze na linii.

PG jest wytrwała, nie czuje głodu w zasadzie, 4 dni temu zapomniala o cukrze, 3 dni temu o soli, wczoraj o 4 kilogramach, a dziś..

leciutki jakby odlot...

może to wynik herbatki relaksujacej parzonej w jednym z pokoi Szacownej Uczelni...

PG wydawało się po niej, że jakby..troszkę płynie, świat zwolnił, sesja zwolniła, studenci na korytarzu poruszali się jak leciutka fala morska.

Herbatka skladała się z melisy, rumianku i ludzkiej życzliwości, ale

potem nikt nie mógł sobie przypomnieć jak sie odmienia słowo "rok".

????

Sesja to ciężki czas

dla studentów,

pracowników

i

PG na diecie.

 

2 komentarze:

  1. Zapewniam, że Aspi nie miała na linii nikogo innego na durnej diecie kapuścianej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aj tam durnej od razu:)

    OdpowiedzUsuń