Przychodzi taka chwila w roku, kiedy PG mówi "basta" i idzie na dietę.
Toteż poszła.
Przechadza się z chmurą gradową na obliczu i z wdziękiem "lekko uszkodzonej świtezianki".
Wytrwała jest:
gdy Lady Yo krzyczy "co dziś jadlaś?BANANA JADŁAŚ?!" i podstawia kanapkę PG odmawia ruchem przeczącym głowy, gdy P. każe się powołać na dowody istnienia konieczności przedsięwzięć dietowych -warczy, gdy Aspi krzyczy ,że "masz coś zjeść, zaje...dziesz sobie zdrowie kobito"-udaje że myślała,że Aspi ma kogoś innego jeszcze na linii.
PG jest wytrwała, nie czuje głodu w zasadzie, 4 dni temu zapomniala o cukrze, 3 dni temu o soli, wczoraj o 4 kilogramach, a dziś..
leciutki jakby odlot...
może to wynik herbatki relaksujacej parzonej w jednym z pokoi Szacownej Uczelni...
PG wydawało się po niej, że jakby..troszkę płynie, świat zwolnił, sesja zwolniła, studenci na korytarzu poruszali się jak leciutka fala morska.
Herbatka skladała się z melisy, rumianku i ludzkiej życzliwości, ale
potem nikt nie mógł sobie przypomnieć jak sie odmienia słowo "rok".
????
Sesja to ciężki czas
dla studentów,
pracowników
i
PG na diecie.
Zapewniam, że Aspi nie miała na linii nikogo innego na durnej diecie kapuścianej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńAj tam durnej od razu:)
OdpowiedzUsuń