piątek, 7 października 2011

Migawki

Ponieważ książka była trudna i...nudna, PG przykleiła nos do szyby i zamyśliła się smutno.
-Co się stało?-zapytał Anioł Stróż zatroskany.
-Nic-odpowiedziała jak zwykle.
PKS minął Poronin.
*
Jesienią Tatry są miodowe.
Ale bywa, że niebo ma odcień najczystszego błękitu.
Magistrala i masyw Gerlacha.
-Dobra, gdzie do cholery są góry?-spytała PG, Aspi.
-Nie wiem, poszukuję aktualnie toalety na terenie parku narodowego-odpowiedziała Owa pochylając się nad mapą-najlepiej takiej z umywalką, lustrem i łagodną muzyką w tle-inaczej zaraz będziesz świadkiem, jak wyjdzie misio i powie "nasikała mi pani do domku!"
-Znakomicie-przyklasnęła PG-w jednej wypowiedzi kultura osobista i eskalacja emocji!
*
Pod Czerwonymi Wierchami Aspi i PG wyłożyły się na trawie, lekceważąc mijających je turystów. Aspi wyjęła zapasy słodyczy (nieprzebrane zapasy). Słońce grzało niemiłosiernie, ani grama wiatru. PG, Aspi i Giewont leżeli z przymkniętymi powiekami.
-Idziemy na Kasprowy?-spytała Aspi
-Leż-odpowiedziała PG-jeszcze trochę po Tatrach "pochodzisz".
*
Słowacka wystawa samochodów zabytkowych zastała nas przebiegle...trzy razy, w tym samym miejscu. Pensjonat, w którym spałyśmy by zewsząd widoczny, dojazd do niego polegał na okrążaniu go wielokrotnie.
Czarny pojazd krąży zatem jak polujący drapieżnik, zataczając coraz to mniejsze koła wokół.
W międzyczasie przyglądały nam się błyszczącymi reflektorami zabytkowe jaguary i mercedesy.
Rozjechały się zawiedzione, gdy wreszcie namierzyłyśmy właściwy zjazd, ukryty zresztą za parawanem ze znaków "zakazu wjazdu".
*
Schroniskowe noce, schroniskowy standard..choć nazwa już "hotel".
Co robisz?-spytała Aspi
-Drzwi otwieram jak zęby myję, zwyczajnie nie ma opcji stanąć przy umywalce bez otwierania drzwi.
Po 9 godzinach chodzenia po górach łatwiej otworzyć drzwi do toalety niż przystosować się ciałem do kształtu przewidzianego przez szalonego architekta.
I pozostawić otwartym pytanie:
czy architekt był trzeźwy?
*
-Ile idziemy?
-8, może 9 km dotąd...
-Po co?
-Żeby coś zobaczyć?
-Co?
-Nie wiem, góry jakieś?
-Ile ta magistrala ma?
-Nie wiem, coś koło 70 km.
-Dobra, wracamy.
*
Tatry to "cedzak" coś co pozwala oddzielić siebie od tego, kim się bywa.
Własne emocje, myśli, uczucia zobaczyć z bliska i nie roztrząsać, tylko być.
Dziś PG upiekła piernik, który pachnie w całym domu, spakowała Juniora do szkoły, uśpiła El Nino, uprasowała, posprzątała, ugotowała, potem pójdzie do pracy.
"Prócz domu z którego wyszłam i domu, który stworzyłam mam jeszcze jeden dom.
Tatry.
Dobry, bezpieczny, miejsce, gdzie Ktoś mnie kocha."











3 komentarze:

  1. ...a misiów Ci tam pod dostatkiem :))

    OdpowiedzUsuń
  2. I uzurpatorek do ich domków ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie do domków, nie do domków !!! ...tylko do ich WC (z umywalką, prysznicem, stonowanym ciepłym światłem i jazzikiem w tle :)))

    OdpowiedzUsuń