Lady Jo poszukuje wyjściowej sukienki, którą chciałaby otulić swój wytrwale rosnący brzuszek (w tym miejscu Ciocia Gaduła pozdrawia Fasolkę ), a PG wybiera się do miasta rodzinnego...
PG:To może jak wpadnie mi coś ładnego w oko to kupię Ci jakieś wdzianko...
Lady Jo zmierzyła PG pelnym niedowierzania wzrokiem:
JAK?
PG:..Hmmm?....Normalnie, wezmę poduszkę i będę mierzyć z poduszką...
Więc gdyby ktoś z Państwa zobaczył kobietę z poduszką pod pachą wartkim krokiem zmierzajacą ku przymierzalni...to bedzie Pani G.
heheeee...!! dobry sposób nigdy zły! udanych zakupów zyczę!
OdpowiedzUsuńno nie, violka polka znowu mnie wyprzedziła! Nie wiem, co jej zrobię... Chyba, że za karę kupię jej różowy prezent urodzinowy.... W każdym razie bez słowa tego zostawić nie można no, nie można! A apropos fasolek, PG przymierzających wdzianka z poduszką na brzuchu i tak dalej... MŻ była dziś u Pana Gina, a Pan Gin powiedział... wszystko w porządku, zachodzić w ciążę, zachodzić! cewka się rozszerzy i przestanie boleć :D No więc MŻ troszkę sił nabierze i zabiera się do roboty. Hurra!
OdpowiedzUsuńhehehe :D moja wyobraznia pracuje! :)))
OdpowiedzUsuńdziękuję PG, że dla mnie robi z siebie taka wariatkę (z poduszką po sklepach)... ale czy ona musi ją robić:):):):):)
OdpowiedzUsuń