środa, 25 lipca 2007

piąte drzwi po lewej stronie na trzecim piętrze

PG przyszła do pracy przed czasem. Przeglądała papiery,potem zrobiła sobie kawę , posłodziła milionem kostek cukru i zakopała się na powrót między podaniami o przyjęcie na czcigodny kierunek zacnej uczelni.

Ktos zapukał, wszedł i rozpoczął rozpytanie, na które PG odpowiadała płynnie, pewnie i z entuzjazmem. Jednocześnie odbierala telefon z niewiadomokąd z gorącymi pytaniami. PG zaspokajała ciekawość rekrutacyjną słuchawki telefonicznej, drugą ręką podpisując potwierdzenie  przyjęcia dokumentów.

Wiatr rozwiał jej włosy, gdy na krześle obrotowym z prędkością światła przemierzała szerokość pokoju w kierunku komputera, którego mysz nie działała NIGDY,a MEN nie wydało jeszcze odpowiedniej decyzji i wciąż się zastanawia nad zakupem nowego gryzonia ..

W komputerze PG nie znalazła tożsamości sluchawki telefonicznej, która nie była pewna na jaki kierunek startuje, ale chyba nie była rónież pewna czy w tej czy innej placowce edukacyjnej.

W tzw międzyczasie tabun kandydatów nawiedził pokój domagając sie wiedzy niezbednej dla życia kazdej jednostki ludzkiej w rzeczonym mieście, województwie, kraju...Co tam,że nieniejsze informacje stoją wielkimi literami na stronie internetowej od tygodni.Ktoś miał zdjęcie nieodpowiedniego formatu, ktoś zdjęcie z wakacji, ktoś  nie pamiętał numeru konta, ktoś własnej tozsamości ("bo wie  pani, za mąż ostatnio wyszłam i nie wiem, którym nazwiskiem"), inny zapomniał świadectwa dojrzałości, a ktoś inny zostawił dowód osobisty...

PG uśmiechała się, wspinała się na szczyty gadułowej miłości bliźniego:"oczywiście może pani napisać odwołanie..., dyżury instytutowej komisji rekrutacyjnej...,listy rankingowe są dostępne na stronie..., ależ to nie jest kłopot..."

Pisała, segregowała, czytała setny raz listy alfabetyczne, rankingowe, uzupełniała to i owo, uśmiechała się, zapraszała, poprawiała, pomagała, jeździła na krześle, milion razy walczyła z komputerem...do późnych godzin wieczornych

"Latem to się na uczelni nic nie robi"

4 komentarze:

  1. Chwali się Pani Gadule, że łamie stereotypy wrednej obsługi uczelnianych sekretariatów- bo jeśli dobrze zrozumiałam to właśnie tam PG pracuje? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. taichi23@poczta.onet.pl26 lipca 2007 20:36

    Http://Taichi-life.blog.onet.Pl - Jedno zdanie może być warte aż 10 komentarzy!! Tylko Tutaj! Za Wymyślenie 1 (sensownego) zdania aż 10 Komentarzy.. CO można pisać.. Zapraszam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście w sekretariacie nie :), została odznaczona jedynie funkją przy rekrutacji i ma nadzieję,że to tyle jeśli chodzi o jej administracyjną karierę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Są chwile ,że tai-chi nie pomoże...boszszszszsz

    OdpowiedzUsuń