PG przyszła do pracy przed czasem. Przeglądała papiery,potem zrobiła sobie kawę , posłodziła milionem kostek cukru i zakopała się na powrót między podaniami o przyjęcie na czcigodny kierunek zacnej uczelni.
Ktos zapukał, wszedł i rozpoczął rozpytanie, na które PG odpowiadała płynnie, pewnie i z entuzjazmem. Jednocześnie odbierala telefon z niewiadomokąd z gorącymi pytaniami. PG zaspokajała ciekawość rekrutacyjną słuchawki telefonicznej, drugą ręką podpisując potwierdzenie przyjęcia dokumentów.
Wiatr rozwiał jej włosy, gdy na krześle obrotowym z prędkością światła przemierzała szerokość pokoju w kierunku komputera, którego mysz nie działała NIGDY,a MEN nie wydało jeszcze odpowiedniej decyzji i wciąż się zastanawia nad zakupem nowego gryzonia ..
W komputerze PG nie znalazła tożsamości sluchawki telefonicznej, która nie była pewna na jaki kierunek startuje, ale chyba nie była rónież pewna czy w tej czy innej placowce edukacyjnej.
W tzw międzyczasie tabun kandydatów nawiedził pokój domagając sie wiedzy niezbednej dla życia kazdej jednostki ludzkiej w rzeczonym mieście, województwie, kraju...Co tam,że nieniejsze informacje stoją wielkimi literami na stronie internetowej od tygodni.Ktoś miał zdjęcie nieodpowiedniego formatu, ktoś zdjęcie z wakacji, ktoś nie pamiętał numeru konta, ktoś własnej tozsamości ("bo wie pani, za mąż ostatnio wyszłam i nie wiem, którym nazwiskiem"), inny zapomniał świadectwa dojrzałości, a ktoś inny zostawił dowód osobisty...
PG uśmiechała się, wspinała się na szczyty gadułowej miłości bliźniego:"oczywiście może pani napisać odwołanie..., dyżury instytutowej komisji rekrutacyjnej...,listy rankingowe są dostępne na stronie..., ależ to nie jest kłopot..."
Pisała, segregowała, czytała setny raz listy alfabetyczne, rankingowe, uzupełniała to i owo, uśmiechała się, zapraszała, poprawiała, pomagała, jeździła na krześle, milion razy walczyła z komputerem...do późnych godzin wieczornych
"Latem to się na uczelni nic nie robi"
Chwali się Pani Gadule, że łamie stereotypy wrednej obsługi uczelnianych sekretariatów- bo jeśli dobrze zrozumiałam to właśnie tam PG pracuje? ;)
OdpowiedzUsuńHttp://Taichi-life.blog.onet.Pl - Jedno zdanie może być warte aż 10 komentarzy!! Tylko Tutaj! Za Wymyślenie 1 (sensownego) zdania aż 10 Komentarzy.. CO można pisać.. Zapraszam!!
OdpowiedzUsuńNa szczęście w sekretariacie nie :), została odznaczona jedynie funkją przy rekrutacji i ma nadzieję,że to tyle jeśli chodzi o jej administracyjną karierę. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSą chwile ,że tai-chi nie pomoże...boszszszszsz
OdpowiedzUsuń