Było spokojnie..."kochaj mnie..."płynęło sennie z głośników, Juniorek spał w łóżeczku, a PG skończyła własnie bardzo miłą rozmowę, gdy:
MAMUSIAAAAAAAAAAAAAA! rozcięło brutalnie nocna ciszę
PG rzuciła się w kierunku pokoju, gdzie
Kot prężył grzbiet w malowniczy pałąk, Junior, wrzeszczał w niebogłosy wybudzony zapewne z bardzo przyjemnej fazy REM, pies stał na łóżku Juniorka i właśnie skończył chłeptać wodę z akwarium. /Narracja pominie milczeniem że kilka rybek tez już wychłeptał/, na głośnie zawołanie swojego imienia pies zareagował, rzutem z pościeli, zachowaniem pt "jestem małym pieskiem, kocham cię"i przewróceniem PG na stojące nieopodal meble. PG jęknęła tylko, gdy helikopter Juniora wbił jej się w pachwinę, myślala że się rozpłacze z bólu, co tez niniejszym uczyniła.
Dobry...kochany piesek.
Tylko mamusia mu się źle prowadziła...stąd to określenie, ktorym od dziś PG go będzie nazywać.
ups...
OdpowiedzUsuń