PG: B namawia mnie na wyjazd do Szczecina na jakiś zlot żaglowców, czy cóś-zamyśliła się przy porannej kanapce ...
PM: To jedź.
PG: No ale jak tak pojadę, co ja tam będę robić?
PM: No żaglowce oglądać, napewno fajnie będzie.
PG: Ale daleko to jest i jak się okaże, że kicha???
PM: To nie jedź.
PG: Tak, Ty to tylko byś mi kazał gotować i rozkazywał w domu siedzieć!
PE: Wybierzemy się do Karlskrony?
PG: Ja to raczej nie ...boję się bujania...
PE: No co Ty? Będziemy w towarzystwie.
PG: A co ma towarzystwo do pawia?
PE: Zawsze raźniej...
PG:To umówmy się ,że towarzystwo statkiem, a ja brzegiem szybciuchno i spotkamy się na miejscu...
PE: Ja uznam to za żart,a nie rażący brak znajomości geografii...
PG: Ale ponoć już drzewiej morzu zdarzalo się zamarzać...
PE: No...w środku sierpnia zwłaszcza...
...Po ponownym przeczytaniu przyznaję: marudna jestem....
JESTEM!!! ŻYJĘ!!! :)))
OdpowiedzUsuńo dzięki Ci Boszszszszsz za żywą Muchę!!!!!!!!!!!!!!Cieszę się strasznie, Padre :)
OdpowiedzUsuń