niedziela, 2 września 2007

Zła Dziewczyna w stabilizatorze.

-Ty ZŁA DZIEWCZYNO!- zagrzmiala pani doktor

PG uśmiechnęla się pod nosem i postanowiła opuścić placówkę...

 

Dzisiaj będzie niepedagogicznie, więc gdyby ktoś się obawiał o swoje wychowanie, prosimy odsunąć się od odbiorników.

10 dni temu

PG trafia do placówki służby zdrowia ze złamaną kończyną, placówka zostaje bezbłędnie i sprawnie odnaleziona, PG trafia przez okienko rejstracji ludzi-hybniętych-na zdrowiu. W kolejce przed nią znajduje się 5 sztuk osób, PG z kończyną zawiniętą ręcznikiem, w którym mieści się lód stoi cierpliwie, w miedzyczasie wysłuchując kacika porad życiowych udzielanych pacjentom i pracującym w okienkach paniom : "dr Xiński ni przyjmuje, paniiiiiiiiiiiii od pół roku już..."-"Jak to, mi się wydaje...a no tak, bo ja przeciez jakoś w lutym byłam","Piękne te włosy Halinka, pięknie ci zrobiła"(to było od pani z okienka do pani z okienka) W  końcu PG udaje się do pokoju 35, gdzie zastaje kolejkę, w ktorej prym wiedzi babcia nazwijmy ja Xenia wojownicza emerytka, Xenia wyjaśnia wzystkim,że ona tu od 6 rano, więc w nosie ma zlamania otwarte. Po 45 minutach /pomimo napisu na drzwiach "Osoby z dzisiejszymi urazami -poza kolejnoscią"/ PG wchodzi do gabinetu , gdzie...otrzymuje skierowanie na prześwietlenie i nakaz zarejstrowania sie w ...znajomym okienku. Kolejna kolejka, garść porad i...

PG trafia do kolejki na RTG, gdzie kilkoma zgrabnymi ujęciami okazuje się,ze ma nieźle fotogeniczny kościec, po wyjściu z pokoju RTG PG ustawia się w kolejce /trzeciej w dniu rzeczonym/ do...pokoju w którym odbiera się opis i zdjecie.

Szczęśliwi czasu nie liczą, PG też, gdy spędza kolejne pół godziny w kolejce, w miedzyczasie wypływa jej z ręcznika resztka wody, ktora kiedyś była lodem.Woda smutno kapie na podłogę, kiedy PG wraca pod pokój 35, Xseni wprawdzie w kolejce już nie ma,ale swoje odczekać trzeba,bo PD gdzieś poszła / sądząc po ilovi casu pędzonego "gdzieś" była to jakaś zaległa wyprawa krzyżowa/ W końcu Pani dr w 35 ogląda przez 2 sekundy zdjęcie gadułowej ręki i podaje upiorna kartkę-skierowanie do "gipsowani". Niczym rącza łania /z przetrąconą racicą/ PG pomyka do okienka po numerek / bez kojarzeń, uprasza się/ i tak, wzbogaciwszy się o kolejne mądrosci życiowe PG dostaje nakaz pojawienia się w ośrodku gipsowania wszelkiego, gdzie zostaje jej zaklejona kończyna. Po tymże procederze /okienko-pokój 35/ PG proponuje się zastrzyk przeciwbólowy /jakby coś bolało, to tez nie wierzy,zeby się skusiła, bo nic tak nie boli jak czekanie w kolejce przez kolejną godziną/ i nakaz pojawienia się po 10 dniach.

 

10 dni później


PG wchodzi do ośrodka, ustawia się w kolejce, pobiera nauki okienne i idzie do pokoju 35, gdzie...jest pierwsza pod drzwiami....Po omdleniu ze zdziwienia i podaniu soli trzeźwiących PG wchodzi do pokoju, ale tu stan wreaca do normy, gdyż "siostra z okienka zapomniała przynieść pani kartę, pani sobie przyniesie..."

Dość poiedzieć,że kiedy PG wraca jest już trzecia, a w międzyczasie przychodzą osoby z "dzisiejszych zdarzeń losowych", kiedy w końcu PG wchodzi do pokoju Pani dr. zdaje fachowe pytanie :"Boli mniej, bardziej, tak samo?". PG z oczyma jak spodki, nie rozumie co ją mialo boleć, ale kapituluje wobec nakazu udania się na RTG. Okienko-zdjęcie-okienko. Po kolejnym /"kolejny" od słowa "kolejka"/ wejściu do pokoju 35 PG rzuca od progu

-PROSZĘ MI TO ZDJĄĆ!

Pani Dr wydaje się wstrząśnięta nie zmieszana-Ani mowy nie ma.

-Ale ja się pani nie pytam, czy mogę.

PD wdaje się  krótki wywód na temat odpowiedzialnoci, złamania, życia, smierci i przemijania.

-WŁOŻĘ W STABILIZATOR I BĘDZIE DOBRZE

-Albo nie bedzie

-MOŻE BYĆ? -pyta PG przechylona nad  biurkiem PD i świecąca jej po oczach lampą do przsłuchań, noszoną tak na wszelki wypadek w torebce

-Może...ale

-NIE MA "ALE"

-TY ZŁA DZIEWCZYNO-zagrzmiała PD-to idź mi stąd i zanieś te zdjęcia do pokoju nr 8

PG dopuściła się  tym miejscu uprowadzenia klisz RTG i zamiast do pokoju 8 udała się do ...domu. Zdrowo by musieli zapłacić,zeby się pchała w następną kolejkę.

 

 

8 komentarzy:

  1. Czyli gips masz nadal? Czy mi się coś niedoczytało???

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, Kooooochana, mam stabilizator-gips poszedł się ...przejść :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A na czyjej głowie pozostał niechciany ozdobnik kończyny?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama, w domu, otwieraczem do konserw? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niemalże....;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie kuś... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejka... Powiem jedno: takiego bloga nie widzialam... super... i ile komentarzy... u mnie sie nie wpisują wpiszesz sie??www.olavo1010.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń