środa, 9 kwietnia 2008

coś jak S.Dali

W środku nocy PG,PM,Junior i Dziadek Gdauła wylądowali w zimnym i mokrym od mżawki Gdańsku.Ponieważ tradycyjnie nastąpiła rozbiezność kierunków zwiedzania PG została wystawiona z pojazdu na chodnik z rozkazem oddalenia się w sobie znanym kierunku.Co dziwne rozkaz ów zupełnie jej nie zadziwił,jak i fakt,że na gdańskim chodniku spotkała PrzyjaciElkę,przechadzającą się tamtędy mimochodem /miejsce zamieszkania PE dzieli od rzeczonego chodnika jakieś 600km/.Udały się zatem w kierunku Wielkiej Galery popędzane conieco przez seryjnego zabójcę,który posługując się nożem wystąpił w formie czynnika motywującego.Tempo ich kroków przyspieszył rownież fakt,że PG odkryła u siebie pokaźnego guza,narośl czy coś tam i miała zamiar ją  zoperować w rzeczonym supermarkecie, gdzie rozwinęly się usługi medyczne,między sklepem z butami a perfumerią.

SPACJA ODDECH

Nieco wampiryczny pan zabiera się właśnie do degustacji tętnicy PG,która chciałaby sie obronić,ale się jakoś nie składa, bo czuje coś jak przymocowanie do podłoża.

SPACJA ODDECH

PG spotyka PM w sytuacji kampusu studenckiego /nadmienić trzeba,że kampus studencki mimo wielu lat pracy na uczalni PG zna z filmów amerykańczańskich/,oboje obawiają sie co zrobić z ich znajmością,gdyż PG odkrywa,że kiedy tylko wchodzi do pomieszczenia-wszystkie sprzęty i odbiorniki wydają z siebie dźwięk,nawet pomimo tego,że odcina je od źródła zasilania.Wystraszona nieco zerka za okno, gdzie po trawie przechadzają się..błyskawice.

SPACJA ODDECH

PG jedzie na rolkach jedzie szybko,okolica się zmienia,w miedzyczasie mija rozpędzone tiry, mija B z kolegą na motocyklu,mija autobus szkolny,nawet PS który znalaz się w tutejszej  okolicy tak po drodze do pracy,zostaje w tyle.Mknie jak szalona i wtedy PG dosrzega,że kółeczka jej się wytarły do cna, i że w tej sytuacji zatrzymanie się będzie mało możliwe.Zmartwiona pozostaje wielce faktem konieczności dokupienia kóleczek, w związku z czym...szuka ich na allegro,podczas swego szalonego pędu..

PODNOSIMY GŁOWĘ Z PODUSZKI,

przecieramy oczy,oddech,oddech,oddech!

Jak tu nie bać się zasnąć kiedy miewa się takie sny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz