W miedzyczasie rodzina się powiększyła...o jakieś 44 kg. Nie było to spowodowane nagłym przyrostem wagi członków dotychczasowych, ale przybyciem dodatkowych dwóch sztuk inwentarza. Inwentarz nalezy uspołeczniać, toteż w dniu wczorajszym z inwentarzem przypiętym do siebie wyruszono w kierunku miasta. Inwentarz miał się dobrze, tj inwentarz mniejszy zasiadł na kolanach Juniora wygladając radośnie przez okno i zagadując co czas jakiś lub całujac Juniora na psi sposób i mocno wylewnie.
Inwentarz większy równiez zasiadł na kolanach PG,ale został brutalnie zepchnięty i obsypany inwektywami oraz przywołany do porzadku za pomocą kilku gwałtowych ruchów rąk i nóg PG.Nie zniechęcił się zbytnio bo postanowił napierać rozgrzanym ciepłym bokiem, przyciskajac PG do okna i robiąc z niej coś jak efekt nieudanych praktyk studentów chirurgii plastycznej, gdy odgniatała twarz na szybie.16 km w samochodzie PM i J przebyli w atmosferze spokojnej i wyluzowanej, PG ciągle walcząc z wylewnością emocjonalną czterdziestu kg.
Ale uspołecznianie przebiegło dooskonale.
Tzn przebiagłoby, gdyby nie społeczeństwo miasta wielkiego-nie-wielkiego.
Najpierw PM zakupił nowy "humanitarny" kaganiec 40 kilogramom.Zakładanie go zajęło około 6 minut, zdejmowanie przez kilogramy niewygodnej opaski zajęło kilogramom mniej niż 6 sekund. Potem kilogramy zobaczyły wiczura i ten widok nie przypadł im do gustu jeśli wnioskować po próbach wyszarpania z podłoża PM, próbach niemal udanych...Potem kilogramy pociągnęły PM przez deptak i kiedy PM zniknął w tłumie ludzi ,PG, Junior i mały Inwentarz spotkali znajomego..uspołeczniali się radośnie, Junior z frytkami, a PG uskuteczniając swój ulubiony sport czyli gadulstwo.
Czas na prezentację:
I wnioski z socjalizacji:
*To nie husky /i nie husky na sterydach/ to malamuty.
*Malamut ma się tak do husky jak hummer do vitary.
*Psa NIE wolno pogłaskać-PG już buzia boli od powtarzania tego samego tekstu, nie ponosi się odpowiedzialnosci za wyszarpanie serca, zgniecenie czaszki i miazdzenie kości-nie dlatego,że pies taki groźny, ale dlatego że ma być psem jednego właściciela, albo poprostu dlatego,że jestesmy złymi ludźmi i nie lubimy jak sie głaszcze co nasze.
*Psa nie wolno głaskać małym dzieciom, wiadomo:miłe,pluszowe, ale cieszy się z impetem.
* Psa nie można potrzymać /już nie pytam "za co" choć mogłoby być: za pięć zł np/, malamuty rekordziści mają uciąg 2,5 tony, reflektuje ktoś na lot?
*Tak, to napewno nie husky, i nie owczarek, jak chciała przekonać PG pewna starsza pani.
*Następnym razem socjalizować bedziemy na ulicy,kiedy nie będzie nikogo, wybierzemy sobie jakieś późnonocne godziny albo wymarłe miasto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz