wtorek, 22 kwietnia 2008

Z nowymi siłami

Plan był prosty, po usłyszeniu głosu natury,/który zadrżał nerwowo w gadułowych uszach,podrażnił krew,spowodował drganie dolnej wargi i roziskrzenie oczu/  PG spakowała  dobytek swój i  Juniora i wyruszyła w kierunku wschodzącego slońca, które zapewne gdzieś tam wschodziło, głęboko,pod warstwą ciężkich, jak ołów chmur...

Jechali na tajne spotkanie, które z powodu brzydkiej pogody  miało się odbyć nie na Jurze...

z powodu brzydkiej pogody przeniesiono je...w Tatry

/proszę nie pytać o logiczne podstawy Logistyki/

Junior zdecydowanie odnalazł się w towarzystwie dotąd dla siebie nieznanym, PG odnalazła siebie między towarzystwem znanym na tyle, by go nie zapomnieć...spotkanie było utajnione, w związku z czym nie może udostępnić treści calości..sami rozumiecie...musiałaby potem zabić pół internetu

/nie to,zeby miała sumienie..zwyczajnie jej się nie chce/

tylko cytaty z cytatów:

"Śpiewacie jak chór głuchoniemych chłopców z Gwatemali"

"Ty zawsze byłas taka..taka..taka..jak jesteś...ale to nie komplement"

"Umalowałaś się?"-"Nie ,tak uroczo puchnę po śliwowicy"

i

Nr1

/podobno z jakiegoś filmu/

"umówimy się na drinka?..albo tomografię"

 

Podsumowujac

PG wróciła nowa,silniejsza, zmarznięta, z czymś...jak uśmiech.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz