wtorek, 21 lipca 2009

O wszystkim takie.

Junior zbierał do skarbonki...uzbierał 95 zł w nominałach od 5 zł do 1 gr.
Kiedy wybrał transformersy z półki i kiedy położył woreczek na ladzie w oczach pani kasjerki rozbłysł entuzjazm, a kolejka czekająca za Juniorem zrobiła meksykańską falę i rozprzestrzeniła się po innych kasach.
Słusznie.
Liczenie trwało wystarczająco długo,żeby PG porzuciła zafrasowanego PM z potomkiem przy kasie, a sama zrobiła zakupy w pasażu.
Całym.
W drodze powrotnej z fotelika dochodziła rozmowa transformersów.
-Hej, co lobis?
-Nic,śjadanko.
-Zrób mi też kanapkę!
-Robię robię tylko sobie najpierw lukrem śjadanko poleję.
Transformersy w zakresie kulinariów wydają się mieć ułańską fantazję.

Dziękujemy kierowcy granatowego opla, za to,że nie wbił się z impetem w bok pojazdu
Państwa G. Doprawdy jesteśmy wdzięczni.
Na przyszłość prosilibyśmy zmniejszyć prędkość przed skrzyżowaniem.
Ale to tylko taka prośba.
Sugestia.

3 komentarze:

  1. Ale czy Gadułowie są cali????

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe, zdrowe i już nie wściekłe:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na wściekłość się szczepili??? Czy dali upust buzującej adrenalinie?

    OdpowiedzUsuń