W dniu męczĄCEM i gorĄCEM, PG wraz z Juniorem wpakowali się w autobus linii prawie PKS...
nie
nie będzie teraz o zapachu
ha! zdziwieni?
Zatem zasiedli i rozpoczęli klimatyzację przy pomocy załączonych malowanek, czuli się coś jakby średnio rzeźko, sączyli wodę gazowaną i patrzyli przez nagrzane szyby na nagrzany świat.
I wtedy do pojazdu owego wsiadło Zjawisko.
Owo.
Zjawisko było niewątpliwie płci pięknej, i miało piekne długie loki, sięgające połowy pleców, mialo suknię powiewną i buty na wysokich obcasach. PG nie wiedziała co podziwiać najpierw czy te niebotyczne obcasy czy włosy, które rzeczywiście były niewątpliwa ozdobą. Bo PG w takie upały to z sukienek raczej sukienczyny nosi i to wtedy, gdy koniecznie musi, a obcasów nie uskutecznia, od czasu jak pewnego czerwca pięknego zmasakrowały jej nogi na stołecznym bruku.
Siedziała zatem PG w podziwie, bo dobrze czasem popatrzeć na kogoś pięknego.
A czasem nie.
Zjawisko podniosło rękę a oczom strwożonych pasażerów ukazało się ..
zwierzątko,
tak, to musialo być zwierze jakieś i napwno dlugowłose.
Chomik?
Norka?
Króliczek?
PG nie wie, ale pozostaje w stanie przerażonym.
Cieszy się bardzo,że Junior nie skomentował publicznie, choć potem zapytał, co takiego pani miała pod pachą?
Nie wiem, wolę nie wiedzieć.
Ja też nadal pozostaję w nieświadomości (czasem tak lepiej) i wypieram z umysłu wszelkie możliwe odpowiedzi.Jednocześnie jestem za tym, żeby przeprowadzić śledztwo i sprawdzić czy owa Pani nie znęca się nad tym zwierzątkiem, bo jakby co to telefon do Rzecznika Praw Zwierzątek mam pod ręką...Pod ręką? - może to nie całkiem trafne określenie w tym momencie :P
OdpowiedzUsuń