-Mamo co to jest PACIORKOWIEC?
-spytał Junior nieco zajętej pakowaniem dżemu w słoiki PG.
-Takie...takie...malutkie coś-zrobiła unik Matka Rodzicielka.
-Ale co?
-Oj Juniorku...-westchnęła PG chowając głowę do garnka z truskawkami.
-Co to moze być ten paciorkowiec?
nie przestawał kombinować Junior.
-Potem, potem-mówiła PG mając na myśli, to, że potem spytają encyklopedii lub Wielkich Google czym dokładnie paciorkowiec jest.
Kilka słoików później, kiedy Junior bawił się w dużym pokoju, a PG zdążyła już zapomnieć o dręczącym go pytaniu, dylemat paciorkowca wrócił jak bumerang, którym Matka Rodzicielka dostała prosto w czoło.
-Paciorkowiec to jest ksiądz!
-wypalił Junior i poszedł do zabawek.
Bez wątpienia,ksiądz winien mieć dużo wspólnego z paciorkami, zatem nie bez kozery można go nazwać paciorkowcem.
No to... paciorkowiec, siusiu i spać, bom nockę zarwała nad mądrymi wielce podręcznikami.Muha
OdpowiedzUsuńPaciorkowiec przed snem??????:D:D:D
OdpowiedzUsuń