środa, 18 października 2006

a potem zbuduję Ci dom

Państwo Gadulstwo zajmujac lokal o powierzchni klasycznego m3, dodajmy lokal nie:własny i nie:niepodległy jakis czas temu dojrzeli do decyzji o zaprzyjaźnieniu się z którymś z przyjaznych banków i kupieniu sobie kawałka miejsca na ziemi.

Ponieważ banki sa przyjazne z samej definicji (we wszystkich reklamach wszyscy uśmiechają się do siebie a banki prześcigaja sie  pomysłach co by tu dodać do mieszkania..poduszkę, psa, wóz strażacki z zawartością) Państwo Gadulstwo postanowili rozejrzeć się za swoimi metrami....i tak rozgladali się trzy lata z hakiem, aż w końcu na horyzoncie dojrzeli mały biały domek.

Ha! na horyzoncie, bo kilkanaście km od miasta i tak na powaznie to nie mieszkaja na aż tak płaskim terenie, żeby dojrzeć coś z odległości choćby 5 km

i

Ha! maly biały kosztuje o połowę mniej niż małe mieszkanie na 10 piętrze dużego szarego domku.

Mały biały domek mieści się pod lasem, na wsi i mimo,ze nie jest jeszcze gadułowy to PG zaintrygowała działka po drugiej stronie ulicy (choć może "drogi" byloby odpowiedniejszym pojęciem) . Jest działką pustą, a na jej środku stoi  li tylko transformator wysokiego napiecia.

Sąsiedztwa obawia się w tym godcinnym kraju każdy toteż Państwo Gadulstwo nie odstają od średniej krajowej. Bo co można wybudować na takiej działce?

-Bo co można wybudować na takiej działce?-spytała swojego opiekuńczego Małża Pani Gaduła- no bo dom mieszkalny tam przecież nie stanie?

-Nie, raczej nie-powiedział Pan Małż znad gazety

-No to co?- zasępiła się Małżowina

-...

-No, Małżu, CO TAM MOGĄ WYBUDOWAĆ?-przeszła do pozycji czerwonego negocjatora

PM podniósł łaskawie wzrok i uspokajającem głosem powiedział:

-Nie wiem, kochanie...zastanowił się chwilę-może ubojnię drobiu, albo oczyszczalnię ścieków, albo zakład utylizacji odpadów...

Zawsze umiał mnie uspokoić.

 

Przez resztę dnia przychodziły smsy:

"kostnica?"

"zakład pogrzebowy?"

"świątynia satanistów?"

 

No taaaa... drugą rzeczą po poczuciu bezpieczeństwa jest dobre sąsiedztwo.

8 komentarzy:

  1. no tak, nie ma to jak poczucie humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Gaduła boi się tylko że samo poczucie humoru może nie wystarczyć, gdy po sąsiedzku będzie się odprawiała czarna msza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja obstawiam rzeźnię ;)http://zzajjacc.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. no to fakt, mogloby byc nie ciekawie... a nie da sie dowiedziec czy tam cos planowane juz?

    OdpowiedzUsuń
  5. o Zającu przebiegły! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Drugim mojm typem jest dom publiczny ;) Ale żeby potem nie było że wykrakałam :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby Zając miał rację to pracowałyby tam elektryzujące panie :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem jak PM, ale mój Bzyczek pewnie by się ucieszył :P

    OdpowiedzUsuń