Rybki pojawiły się w gadulowej rezydencji niedawno, były skutkiem:
a. przedłużających się stanów katatonii Juniora przed każdym napotkanym akwarium,
b. braku konsekwencji wychowawczej i tzw. samowoli pedagogicznej hehehhe rodziców Juniora
Koniec końców Dziadek Gaduła przywiózł akwarium a PG z Juniorem wybierali się do sklepu zoo z oo.
Pan Małż jak zwykle wpadł w nastrój mentorski:
-Kupcie bojowniki!
-Taaaaa...zaśmiała się PG, która nie miała pojęcia co to bojowniki bo w odróżnieniu od swojego ślubnego małża nigdy ryb nie miała, sadząc jednak po zamiłowaniach PM i po nazwie zwierzęcia uznała, że BOJOWNIK to pewnie takie pływające coś podobne do negatywnych bohaterów z Trylogii Tolkiena
-Kupimy piękne welonki-zawtyrokowała
-Taaaaaaa...zarechotał PM-zobaczysz jaką piękną przemianę materii mają piękne welonki.
-Welonki sa ładne takie....rybie- rozmarzyła się PG
-Ale robią kupę jak niedźwiedzie-dokończył wrednie PM
-Tak, zatem kupmy-PG zbliżyła twarz do PM-kupmy piranie,będą się pięknie komponowały w tym słoiku!Albo rekiny!
Koniec końców, po spacerze z Młodym, podczas którego PG zakupiła trzodę pt welonka+telskopek (fajna nazwa i fajne oczki), a Junior zawarł intymny związek intelektualny z królikiem ze sklepu zoologicznego "żywego" w domu przybyło. PM jakoś zaakceptował fakt, ze to nie bojowniki, Bura Eminencja też.
A dziś po przebudzeniu Juniorek otwarł oczki, popatrzył w akwarium i wyszeptal do swej rodzicielki- Piękne mamy te delfinki w akwarium.
pierwsza? mój mąż też kupił akwarium. I rybki. Sobie. Bo ja chcę kota. A on nie chce :( młoda-żonka
OdpowiedzUsuńKot jest fantastycznym i bardzo potrzebnym zwierzęciem domowym-działa jak ciepła skarpeta,test ciążowy,ewentualnie likwidator rybek, które już się opatrzyły(ale to przed nami jeszcze), dla mężowskiej zachęty postaram się zamiescić zdjęcia kocie ze specjalną dedykacją dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuńStrange. A dziś mi się śniło, że kupiłam chomika. Czyżby telepatia? Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie owieczki ;)
OdpowiedzUsuń