PG siedzi w swej wysokiej wieży, wiatr pędzi po pobliskich borach i lasach, przynosząc z jesiennym powiewem złote liście. Nastrój melancholii sprawił, że PG spogląda przez okno na te żółte pola, na te czerwone lasy, wyrzuciła swój nietuzinkowych rozmiarów złoty (heheh taaaa) warkocz przez okno, oparła brodę na smukłych dłoniach zaopatrzonych w pierścienie i inne cuda , poprawiła koronę na glowie, bo się niebezpiecznie przechyliła na brwi i...
patrzy za swoim rycerzem
Bo Pan Małż pogalopował w swej srebrnej zbroi na karym rumaku walczyć z siedmiogłową bestią...
...Do banku pojechał...
...uruchomić kredyt hipoteczny...
...a kto myślał,ze mowa o teściowej?
o tesciowej nie pomyslalam, z moja przyszla mam swietny kontakt ... jak na razie;)
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc to ja też o teściowej nie pomyślałam... :P Ale jeszcze wszystko przede mną! Wszak jeszcze mogę mówić że to moja PRZYSZŁA teściowa ;)
OdpowiedzUsuńeh, te banki... siedmiogłowe bstie, jak nic!
OdpowiedzUsuń