Rozmowa samochodowa:
PM: Kochanie, co ty robisz w samochodzie?
PG: Nic...zwyczajnie...maluję się.
PM: No weź przestań, a jakbym tak zahamował, to byś mi samochód cały zmalowała...
PG: A co ty myślisz? Ja się sprayem maluję?
...
cisza
...
PM: A wiesz...jakby to był taki zielony, maskujacy kolor...to by mogło fajnie wyglądać...
A kiedyś mowił, że piękna jest, a kiedyś się oczyma zachwycał, rysami twarzy, kłamał jak najęty...
Aż się chyba zapytam Bzyczka czy mu się podobam ;)
OdpowiedzUsuńOczywiście nie jest istotne, że jest tylko jedna poprawna odpowiedź :)
OdpowiedzUsuńhahaha, moj maz tez tak mowil, ze naturalnosc przede wszystkim, a teraz coraz czesciej mnie namawia na robienie makijazu, hahaha...i tak trzymam sie swojej zasady, ze maluje sie tylko, gdy gdzies razem wychodzimy, albo na spotkanie, czy impreze...bo do labu to nie warto...czy sie myle? Pozdrawiam :)rozstajka.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńA ja tak sobie myślę Drogie Panie, kupmy naszym mężczyznom makijaż w sprayu...będą tacy...METROSEKSUALNI heheheh Pozdrawiam:)P.S.Gdybym się nie odezwała, znaczy,że Pan Małż czytał notkę i należy o mnie pamiętać z dniem 1 listopada .
OdpowiedzUsuńNo mnie juz nie jest wiecej do smiechu...wiem, ze ma pare siwych wlosow, a jestem przed 30-tka...zawsze maz mi zabranial farbowac, jeszcze rok temu, bo po co, ladne sa takie, jakie mam, naturalne...ale dzis od niego telefonicznie sie dowiedzialam, ze jego przyjaciolka podkoloryzowala sobie wlosy szamponem i powiedzial, ze tak ladnie wyglada, ze kupi mi, i jak za 3 tygodnie odwiedze Polske, to sobie tez podkoloryzuje...Wyc mi sie tylko chce bo to "ta" kolezanka, przyjaciolka meza, ktorej niecierpie...ale coz my biedne kobiety mamy zrobic...ja juz chyba ostatnio niestety nie potrafie przejsc z humorem do najbardziej smiesznaj rzeczy...zalosne...Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń