piątek, 30 września 2011

razy trzy

Ma niebieskie oczy, choć brzegi tęczówek zaczynają robić się zielone.
Kiedy się śmieje kąciki oczu unoszą się ku górze, a rząd mleczaków z odstępami na kilka milimetrów ozdabia niemal kompletny uśmiech.
Niemal...bo brakuje lewej dolnej jedynki.
Najbardziej lubię, gdy mnie zaskakuje, sprytem, przebiegłością, ripostą za dorosłą jak na siedmiolatka. Bywa, że wieczorem czytam mu bajki, słucha, dopytuje, ani w głowie mu spanie.
Lubi płatki z mlekiem i piłkę nożną, kiedy się złości poznaję w nim samą siebie.
*
Oczy ma granatowe, a główkę pokrytą mięciutkimi włoskami, w kolorze, który"chyba będzie ciemny". Koi mnie jego zapach i czuję się z nim związana jeszcze bardzo pierwotnie.
Jest odważny. Choć dziwnie to brzmi, gdy mówi się o kimś w jego wieku.
Z radością patrzyłam jak podtrzymywany pod brzuszkiem ciął basen z godną podziwu płynnością poruszając "puchatymi" nóżkami. Ach, jaka bylam z Ciebie dumna, Synku! :)
Zasypia wtulony w mój dekolt lub ramię i ma niezwykłą mimikę twarzy.
Dorosły jak na czteromiesięcznego mężczyznę.
*
Mieszanina zieleni z brązem, spokojna od zawsze.Oczy koloru khaki.
Kocha ich obu.
Czasem, gdy Junior gra z nim w piłkę, lub razem budują karmnik dla ptaków lubię słuchać ich rozmów. Poważnych i ważnych...i myślę, że nie potrafiłabym utrzymać powagi w niektórych sytuacjach.
Innym razem, gdy wraca z pracy, otwieram drzwi z El Niño na rękach, nachyla się i mówi "dzień dobry, Synku" a Zawartość moich ramion uśmiecha się promiennie nie wypuszczając rączki z buzi i podskakuje wśród pisków.
Kiedy całuje mnie w czoło, wiem, to, o czym nie musiałby mówić.
Ale mówi.


"Moi chłopcy"...czy nie brzmi pięknie?
Moi a ja ich.

Najlepszego!

2 komentarze: