niedziela, 1 października 2006

zero charakteru, zero silnej woli, nastrój doskonały

Dramatyzm najwyższego lotu- po burzliwym romansie, pełnym zwrotów, miłości, poządania i nienawiści, nieco podszytym nieprzyzwoitością, Pani Gaduła rozstała się z zupą.

I wie, wie dobrze, że to droga do dietowego nikąd, ale wczoraj gdy wyrzucala zupę na śmietnik zapomnienia, wiedziała również,że jest szczęśiwą osobą. I chce już wydrzeć z pamięci wspomnienie o kapuście.

I tu pojawia się Wielki Bart /zwany również Bratem Pitem, który w rzeczywistości niewirtualnej miał zaszczyt /hehehehe/ urodzić się rodzicom PG.

Zakupy z BP;

PG znalazła płytę z ćwiczeniami niejakiej Cindy, a potem w ferworze wedrówek pocentrowych zawędrowali na dział "słodycze"

PG: A może byśmy tak zaszaleli z czymś słodkim?

BP:A moze byśmy tak wrocili po jeszcze jedną płytę?

 

Ale PG wie, że BP kocha ją jak nikt, nawet jeśli dokucza, nawet jeśli sam o tym nie wie..

 

A sprawozdanie strategiczne: 3 dni diety=2 kg...narazie w dół :)

 

2 komentarze: