wtorek, 2 stycznia 2007

Czas spełniania życzeń

Ponieważ Państwo G spędzają ostatnie dni między gdziebądźtochatynką a oddziałem hematologicznym tutejszej służby zdrowia, PG postanowiła nie poruszać tematu chociaż na blogu.Nie opowie zatem o problemach, ha! nie pochwali się nawet że dziś Juniorek wystąpi w lokalnej telewizji ku zachwytowi radosnej gawiedzi,( radosnej dodajmy, wykluczając z niej "mądre" glowy, które czegoś tam w ministerstwie nie  podpisały (może nie umiały???) i szpitalom brakuje podstawowego leku wrrrrrrrrrr)...

 Dziś PG postawnowila spełnić jedno noworoczne życzenie!

Ba taka Wróżka-Gaduszka :)

Życzeniem owym bylo pojawienie się na blogu koleżAnki...PG trochę życzenia nie rozumie, ale czy ktokolwiek, gdziekolwiek napisał,że wróżki mają rozumieć, one ot są od strzelania magicznie palcami. Więc...

Taa-daam! Trzepot różowych skrzydeł, szelest tiulowej sukienki i Wróżka Gaduszka przedstawia koleżAnkę

 

Pisać o koleżAnce możnaby tony, ale ja przytoczę tylko jedno zdarzenie.

KoleżAnkę PG poznała w chwili przestąpienia progu Szacownej Uczelni, gdy oto rozpoczęły studia na pierwszym roku Sympatycznego Wydziału. Gmach przepotężny onieśmielał nieco przybyłą z SinejDali koleżAnkę i wprawiał w drżenie kolan niejaką Gadułę, którą, tam pierwszy raz nazywano Panią.  Poznały się na zajęciach z Przedmiotu, gdzie wyrażając szeptem opinię o wyjątkowo zapamiętałej w kowalstwie grupie doszły do wniosku,że populacja jednorożców ogromnie wzrosłaby, gdyby podjąć działania pedagogiczne o charakterze wbijania ołówka w czoło każdemu kto wyraża wypowiedź rozpoczynającą się od słów "To poważny problem"...No cóż, wredne były i niegrzeczne...

i tak im zostało ;)

Nie znaczy to jednak, że nie trudniły się nauką ...a dosadnie o kontakcie z edukacją świadczy PRZYPADEK W CZYTELNI

A było to tak...

PG, koleżAnka i jeszcze jedna koleżanka, ktorą nazwać można otwarcie Wojna :) spędzały czas w czytelni. Pochylały się ku nim regały brzemienne opasłymi tomami, a zapach kurzu pokrywał zarówno zgromadzoną literaturę jak i Panią Bibliotekarkę.

Ponieważ kontakt z literaturą fachową przeciągał się w czasie, a za oknem zapadł zmierzch Wojna rozpoczęła scenicznym szeptem sprawozdanie z ostatniego odcinka "Simsonów" (trudno PG określić jaka część Audytowrium Szanownego pamięta jeszcze ten wiekopomny serial?).

Wojna streściła fabułe w krótkiej opowieści, w której bohaterom zszedł był pies, a ponieważ w czytelni gadać nie wolno to powieść stała się tym zabawniejsza.

JA PANIOM NIE BĘDĘ POWTARZAŁA, JAK NALEŻY SIĘ ZACHOWYWAĆ W CZYTELNI - zaskrzeczało zza swojego postumentu przerażające ukurzone Monstrum (tj. Pani Bibliotekarka)

Tym razem wojna rozpoczęła teatralnym szeptem-no i ...Homer tłumaczy dzieciom, że po śmierci pies pójdzie do psiego nieba- PG i KA zabrechtaly radośnie, gdyż sama wizja psiego nieba wydala im się niebywale zabawna

PANIE SŁYSZĄ MNIE TAM??????? - tym razem Monstrum było jakby bardziej zdenerwowane

Chwila ciszy i...okazało się, że starszy syn bohatera zapytał dla równowagi jak wygląda psie piekło?

Tutaj Wojna zapłakała ze śmiechu, położyła się na ławce i doznała napływu i odpływu krwi z części twarzy, poślinila się , popłakała i ....nad ławką stanęło monstrum w całej okazałości- wiatr rwał jego poszarpane łachmany, we włosach zaszeleściły nietoperze, a cała czytelnia wypełniła się zapachem siarki...ale Monstrum nie zdąrzyło otworzyć ust, gdyż Wojna przez lzy wyszeptała...

...W PSIM PIEKLE JEST PIES HITLERA....

 

 

Nie trzeba zapewnie wspominać o tym, jak jedyny raz w swym życiu PG z koleżankami lotem ślizgowym wylecialy z czytelnianego przybytku :) ale dzięki koleżAnce i Wojnie miło wspomina czas studiowania...mimo, że był przed pierwszym miotem dinozaurów na ziemi.

 

3 komentarze:

  1. ~młoda-żonka2 stycznia 2007 08:16

    ...ostatnio w czytelni zasiedziałam się do 2 nad ranem... Na szczęście nikt nie przeszkadzał, bo powiesiłabym za nogi! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niebezpiecznie tak siedzieć po nocy....o północy może wyjść z zakamarków bibliotecznych PIES HITLERA :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. wazne ze jest co wspominac, a bibliotek nie lubie;p

    OdpowiedzUsuń