środa, 21 listopada 2007

Historia pewnego uprowadzenia.

W czterdziestej minucie piątej godziny zajęć, telefon PG ożył.Po drugiej stronie M. wykrzykiwała radośnie:

-Gdzie jesteś?!Pakuj się, jedziemy nad morze!

-Ja na uczelni...-zaczęła nieskładnie PG- nawet szczoteczki do zębów nie mam.

-Jedziesz, jedziesz -zawyrokowala M i..rozłączyła się.

*

-Mam, Mam! CAŁKIEM NOWE! Nawet nieużywane!-wyszczerzyła garnitur zębów koleżAnka stojaca na progu uczelni i dzierżąca w zaciśniętych piąstkach szczoteczkę i pastę do zębów.

*

Na tylnym siedzeniu zielonego pojazdu kwitło drugie życie: PG i KA raczyły się orzeszkami, burnem i domieszkami wszelkimi. Podczas, gdy dwuosobowy sklad rajdowy błądził w śniegu i mgle, wspierając się mapą. PG i KA  życie płynęło wśród porozrzucanych materiałów dydaktycznych i materiałów o niewielkiej wartosci merytorycznej i wątpliwych walorach profilaktycznych.

*

Na pokladzie zapanowala grobowa cisza, kiedy okazało się,że jesteśmy w Łodzi pod Bydgoszczą. Nikt nie wie, jakim sposobem znalazł się tam samochód pełen blondynek: ani nawigator, ani kierowca nie przyznają się do winy, tym bardziej drugi rząd

*

DAJCIE MI KIEROWNICĘ! -zakrzyknęła KoleżAnka, gdy chwilowo zapętliłyśmy się w czasie, a pojazd wielokrotnie trafiał w to samo miejsce pod pewnym miastem wojewodzkim.Dziś już wiadomo,że nastąpilo szkodliwe zagięcie czasoprzestrzeni, ale w środku nawet wiadomość o zagięciu kontinuum nie uspokoiła czterech niewiast w jednym pojeździe.

Stacja BP niczym czerwona oberża / w kolorze zielonym/ straszyła na trasie. W tym strasznym miejscu PG i KA pierwszy raz w życiu usłyszały,że "osobom nietrzeźwym nie sprzedaje się..."

-Taki wstyd, taki wstyd...-jęczała PG chowając się na tylną kanapę

-Siku, siku...-wtórowala jej KA opuszczając po raz milion pierwszy pojazd. Nadmienić należy,że pojazd ów został zidentyfikowany jako "auto-które-sika-na każdej-stacji" /PKP, PKS,benzynowej i dysków-gdyż kafejkę internetowa też zaliczono/

*

-"K...CHM TO MIAS...TO"-wykrzyknęła KA wypadając na bruk.

Mieszkańcy  Gdańska zakrzyknęłi ze szczęścia, gdyż piąta rano jest najodpowiedniejszą godziną na promowanie  Trójmiasta.

-Nooo...-odpowiedziała PG, której wcale nie było zimno w kostiumie i butach na obcasie.

A potem...

*

Potem drastycznie zderzenie pragnień z rzeczywistością KA, która pragnęła od jakichś 300 km Mafioza z podwojna śmietanką, w kawiarni, w której nie było ani pół łyżeczki śmietanki.

Odgłos obcasów po gdańskiej starówce-przeraźliwie zimno.

*

A potem morze....o dziwo nie zamarznięte.PG jest rozczarowana-morze nie zamarzło, a białka w oczach PG i owszem.

A potem spacer po znajomych kątach.

A potem zakupy w sklepach z butami-Tak: budżetówka zarabia zbyt mało by godnie egzystować lub by z godnością zachowywać się w sklepach obuwniczych...

*

A tydzien później PG spakowała rodzinę i przebywali w górach , które zostały zasypane na okoliczność zimy, dla odmiany ubrała się jak człowiek.

*

Tymczasem podziękowania za "prowodylkę" i nakłanianie do zachowań niezgodnych z wiekiem i za kontrolowaną spontaniczność.

 

 

 

10 komentarzy:

  1. szczęki mnie bolą :), oj, oczami wyobraźni to wszystko widziałam...to będzie mój ulubiony tekścik...proszę o jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bedę się zrywać z pracy kiedy to tylko będzie możliwe -obiecuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gaduła :) Ehhh [nostalgiczne westchnienie] Jak dobrze że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Boszszsz...ech...oddam wszystko ( ? ) zeby tam wrócić...ech..ech..

    OdpowiedzUsuń
  5. A... jeszcze dodam...PG proszę nie przeprowadzaj sie juz nigdzie i nigdy wiecej..bo znowu bedzie problem z netem..:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A Scorpion dziś powie tylko tyle:http://afrolp.wrzuta.pl/audio/bbFQLbpmNu/wlatcymoch.com_czesio_-_dzien_dobry

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem wzystko to za mo no i zalezy komu oddawać jeśli już ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Łza się toczy po policzku..

    OdpowiedzUsuń
  9. "oddam-dodam"gubię się )

    OdpowiedzUsuń
  10. To było głębokie :)

    OdpowiedzUsuń