niedziela, 4 listopada 2007

Po "Kolacji dla głupca"

Znów przypomniałam sobie, za co lubię teatr: wbrew pozorom nie za to,że siedzenie w trzecim rzędzie nie przyprawia o ból oczu -jak w kinie.

Nie...

 

Lubię za to,że przez kilkadziesiąt minut kilka zaledwie osób wyczarowuje na scenie

coś zupełnie nowego

rzeczywistość, której nie ma.

Ferię kolorów, potok emocji, milion okoliczności.

 

 

To jak internet .

 oczko 

Spektakl polecam-oddychanie powiewem przykurzonej kurtyny rownież.

2 komentarze:

  1. Ja najbardziej chyba lubię zapach. Cudny. A najcudowniejsze to wszystko poza sceną- korytarze zawalone skrzyniami rekwizytów, w kulisie fotel bujany, fortepian, policyjny mundur i lustro w złoconej ramie. W garderobie rząd wojskowych butów, na ścianach zakurzone plakaty ze starych przedstawień... Mogłabym tam siedzieć bez końca.

    OdpowiedzUsuń
  2. gdyby było "bez konca" mogloby nie być magii chwili i tej odświętności teatru:)

    OdpowiedzUsuń