piątek, 30 listopada 2007

Z Tolkienowskim pozdrowieniem

Spotkały się na chwilę w kawiarni na rogu PG i Świeżo Poślubiona Znajoma. ŚPZ na codzień pracowniczka powaznej firmy, sympatyczna kobieta, z zapędami Tolkienowskimi czuła silną potrzebę pochwalenia się stanem zamężnym.

Rozmowa nad herbatą z konfiturą malinową:

PG: I jak  ci się podoba w małżeństwie?

ŚPZ: Wiesz, dużo się nie zmieniło, mieszkaliśmy razem całe lata, ale...-oczy jej się zwęziły i błysnęło w nich coś Tolkienowskiego-mam TO.

ŚPZ przekręciła zlote cacko na serdecznym palcu prawej ręki.

PG: No...ładna...obrączka...-powiedziala PG nie wiedząc co w zasadzie powinna powiedzieć

ŚPZ: "Obrączka"?!-wydęła usta - to jest ON.

PG:...on to znaczy?- PG zrobiła wielkie oczy

ŚPZ: "Jeden, by wszystkimi rządzić,
Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać "

 

 

Nie wiem o co chodzi z tym wiązaniem, ale coś czuję ,że się świeżo poślubionemu mężowi niezły Mordor szykuje.

1 komentarz:

  1. Ja bym tam w ciemności nie wiązał, bo... CBŚ sie może zainteresować! :)

    OdpowiedzUsuń